Brunatni biorą się za Zielonych

Jak podają media, świeżo mianowany komendant główny policji, Konrad Kornatowski, zlecił „rozpracowywanie” działaczy i organizacji „zagrażających rządowemu programowi obwodnicy w Dolinie Rospudy”. Oznacza to, że rząd, który zbudował swój kapitał społeczny w oparciu aferę związaną z tzw. „inwigilacją prawicy” nie odczuwa żadnych oporów wobec inwigilacji ruchów ekologicznych. Może dlatego, że jego pisowski vice-marszałek Senatu, Krzysztof Putra, uważa że ekolodzy uprawiają terroryzm. A wobec terrorystów stosuje się środki nadzwyczajne.

Jednocześnie, premier Jarosław Kaczyński rozpoczął kampanię w/s referendum na temat budowy obwodnicy przez Dolinę Rospudy, w którym mają wypowiedzieć się wyłącznie mieszkańcy województwa podlaskiego. Zupełnie jakby kwestia niszczenia/nie nieszczenia przyrody była do przegłosowania. Jakkolwiek tego rodzaju referendum i tak nie będzie posiadać mocy prawnej, już sam fakt wezwania do jego organizacji stanowi kolejny element judzenia ludności lokalnej przeciwko ekologom. Bo przecież, jak mawia Jacek Kurski z PiSu, „ciemny lud to kupi”.

W świetle kolejnych, narodowo-socjalistycznych poczynań polskiego rządu, które nie wzbudzają większego sprzeciwu społecznego, rodzi się jednak pytanie: cóż to za kraj, w którym funkcjonuje rząd a nie ma społeczeństwa?

Share Button