Drugie nadejście Bestii!

Aye! Aye! Aye! Oto stał się cud! W 133 rocznicę urodzin Aleistera Crowleya, samozwańczego „Słoneczka”, nazywającego się również Wielką Bestią 666 (z „pożytkiem” dla tych jego uczniów, którzy są gotowi nadawać kabalistyczne znaczenie każdemu żartowi swego Mistrza), jego boska postać odcisnęła się na toście pewnego dżentelmena z Wielkiej Brytanii.

Ów niewybredny świadek bliskiej hahApokalipsy, by głosić światu Złą Nowinę, wystawił to Wielkie Dzieło na aukcję, opatrując je następującym opisem:

„Dokładnie o 9:31 mój toster zaczął wibrować po stole, wydając z siebie dziwne dźwięki, piski, chrzęsty; zupełnie jakby coś rodził. W 31 sekund kuchnia wypełniła się najcudowniejszą wonią i błyszczącym światłem, a wtedy to… z toastera wyskoczyła grzanka, kreśląc w powietrzu znak heksagramu i wznosząc się niczym cherub nad butelką keczapu. Przyglądając się temu wszystkiemu w osłupieniu, stopniowo zacząłem rozpoznawać postać, która zamanifestowała się na toście. Był to, ni mniej ni więcej, Aleister Crowley, spowity eteryczną poświatą… Usłyszałem głos, przemawiający z angielskim, nosowym akcentem: „Dziadu! Wolałbym rybę na śniadanie!”

Wystawca tostu na aukcji, wychwala jego rozmaite zalety. Na przykład:
1) Można go potraktować jako glejt uprawniający do założenia własnego zakonu;
2) Można go potraktować jako tablicę, na której spisze się Nowe Przymierze (lub skopiuje Księgę Prawa);
3) Można go potraktować jako Najwyższy Sakrament (zastępujący Stelę Objawienia);
4) Można go potraktować jako talizman (po uprzednim posmarowaniu Świętym Masłem);
5) Po rozkawałkowaniu może zastąpić „ciastka światła”;
6) Może służyć jako obiekt kultu (gdy się go oprawi w ramę);
7) Może służyć za podstawkę do kadzidła lub piwa;
8) Dzięki niemy wywrze się piekielne wrażenie na innych okultystach;
9) Może stanowić bezcenne dzieło sztuki;
10) Można też się nim najeść.

Z zainteresowaniem obserwujemy aukcję i czekamy na inne oznaki nadchodzącej Nowej Ery!

Share Button