Za oknem jesień! Witamy ją radośnie, ponieważ mamy Wam sporo do zaoferowania. Przed nami kilka bardzo gorących tytułów, które powinny Was rozgrzać. Pierwszy z nich - "Mowa zen" Alana Wattsa ukaże się w pierwszej połowie października.
Za oknem jesień! Witamy ją radośnie, ponieważ mamy Wam sporo do zaoferowania. Przed nami kilka bardzo gorących tytułów, które powinny Was rozgrzać. Pierwszy z nich - "Mowa zen" Alana Wattsa ukaże się w pierwszej połowie października.
Wiecie, co jest najważniejsze w życiu – powiedzmy – twórczym? Otóż, najważniejszy jest moment, kiedy ktoś po raz pierwszy okazuje ci szacunek i zaufanie. I o tym trochę opowiem.
Pamiętam, kiedy w 2010 albo 2011 r. zacząłem korespondować z Filipem, Alkiem a potem Mateuszem o Ligottim, podówczas prawie w ogóle nieznanym w Polsce, o możliwościach jego wydania. Byliśmy grupką entuzjastów, którzy mieli w zasadzie zerowe pojęcie o przekładzie literackim, ale tak się złożyło, że tłumacze, którzy przed nami przekładali Ligottiego w Polsce (Królicki i Braiter), byli bez cienia wątpliwości świetnymi tłumaczami, ale w ogóle nie czującymi Ligottiego. Bo z Ligottim jest tak, że jego trzeba „czuć”, trzeba po prostu nawiązać z nim jakąś więź jako człowiekiem, uobecnionym w tekście, żeby go dobrze przetłumaczyć. I nam się wydawało, że my go rozumiemy.
Szukaliśmy od samego początku wielu opcji dla tego szalonego pomysłu, i pamiętam, że od początku pierwszą myślą było „Ej, a może Darek Misiuna z Okultury”? Było może po drodze parę innych opcji i pomysłów, ale instynktownie czuliśmy, że to jest właśnie to, że to Okultura będzie – powinna być – domem dla naszej fascynacji.
Darek i Okultura byli dla mnie podówczas swego rodzaju „ciemną legendą”, zjawiskiem odległym i budzącym coś pomiędzy podziwem a lękiem. Bo Okultura oznaczała dla mnie przede wszystkim radykalną transgresję i radykalną kontrę do wszystkiego, co ma do zaoferowania ten porządek życia, w którym wszyscy sobie jakoś próbujemy ułożyć swoje sprawy. Byli emanacją takiego buntu, którego wszyscy pożądamy, ale w którym boimy się wziąć udział.
A potem, od słowa do słowa, od maila do maila, okazało się, że TEN Misiuna, ta żywa legenda współczesnej polskiej kontrkultury, to nie tylko legenda, nie tylko cudowny trickster rzucający wyzwanie wszystkiemu co oczywiste (to też), ale przede wszystkim… fantastyczny, pełen empatii i ciepła człowiek. A Okultura to nie tylko ośrodek myśli wywrotowej, ale przede wszystkim dom dla wszystkich, którzy w swoim myśleniu postawili na uczciwość i szczerość.
Miałam szczęście poniekąd dorastać z Okulturą. Jako dzieciak budowałam swoją wiedzę i przekonania z wyczytanych czy zasłyszanych strzępków kontrkulturowych treści; wśród nich znalazły się i teksty Dariusza Misiuny o industrialu, o sytuacjonizmie, o współczesnym pojmowaniu magii. Wśród moich rówieśników naczelny Okultury cieszył się sława potężnego i niebezpiecznego maga, głównie za sprawą cyklu o ekstremalnych modyfikacjach ciała w „Plastiku”. Sama nie podzielałam tego nabożnego lęku. Przeciwnie! W jednej z pierwszych naszych rozmów w internecie poszłam na zderzenie czołowe (chodziło o „Współczesną czarownicę” La Veya), dzieląc się krytyką i wątpliwościami. Nie spotkała mnie żadna anatema, a Dariusz okazał się bardzo przystępnym i życzliwym człowiekiem. „Świetnie, że myślisz po swojemu”, przeczytałam w odpowiedzi. Wkrótce kontakty na odległość przekształciły się w serdeczne więzi osobiste za sprawą wyprawy do Torunia z Joanną John, która została współtwórczynią Okultury na długie lata.
Z Dariuszem Misiuną nawiązałem kontakt około 1997 roku. Adres znalazłem we wstępie do jednej z książek Crowleya opublikowanych przez wydawnictwo Pegaz. Dariusz prosił o listy od osób zainteresowanych myślą i praktyką Crowleya, a także od tych, których książka oburzyła. Należałem do tych pierwszych.
Już wkrótce regularnie spotykaliśmy się w Warszawie, Gdańsku i Wrocławiu, gdzie wydawane pismo "Wiedza tajemna" skupiło wokół siebie niewielkie grono pasjonatów i aktywistów. Niebawem właściciel pisma założył wydawnictwo Fox i opublikował kilka książek w naszych przekładach. Niestety, mówiąc kolokwialnie, wykiwał nas na kasę i od tej pory zaczęliśmy żywo rozprawiać o własnej niezależnej inicjatywie wydawniczej. To były piękne chwile, które spędzaliśmy wspólnie marząc o innej rzeczywistości niż tej, w której dorastaliśmy i żyliśmy. W tamtych czasach nie było nic wartego lektury.
Udało nam się wspólnymi siłami wydać dwie undergroundowe i nieco amatorskie publikacje: "Szarą książeczkę" Świątyni Młodzieży Psychicznej i "zerowy", monograficzny numer pisma "Okultura", poświęcony twórczości A.O. Spare'a.
Wkrótce wyjechałem do Londynu, a jednym z powodów przeprowadzki było zebranie funduszy, które miały wesprzeć wydawnictwo. Do tej pory nakładem Okultury ukazały się także dwie książki w moim tłumaczeniu, pozyskałem pozwolenie na publikację książki Geralda Sustera, "Dziedzictwo Bestii" i na różne sposoby wsparłem kilka innych publikacji.
„Gdy rozum śpi, budzą się demony”, ten tytuł grafiki Goi wszedł do kanonu wypowiedzi, jako określenie na słabości ludzkiego umysłu tkwiącego w okowach zabobonów, zła i innych człowieczych przywar. Co jednak, gdy owe demony obudzimy celowo, przy całkowicie świadomym umyśle? Otrzymamy w linii prostej metodykę działań wydawnictwa „Okultura”, którego to dwudziestolecie działalności przyszło nam świętować.
Skład „Okultury” przez owe dwie dekady zmieniał się i kształtował, jak kształtowali się także wierni czytelnicy Wydawnictwa. Jednakże niezmiennie na stanowisku wielkiego architekta czy może zawiadowcy, tak samym Wydawnictwem jak i – poprzez wydawane pozycje – umysłami czytelników, stał jego założyciel i spirytus movens Dariusz Misiuna. Tak nietuzinkowy i niepokorny w stosunku do świata jak wielkie dzieło, które stworzył i z powodzeniem kultywuje.
Zanim się jeszcze z Darkiem na dobre poznaliśmy i zaprzyjaźniliśmy (a okazała się to jedna z najważniejszych i najtrwalszych przyjaźni w moim życiu), przez długi czas był dla mnie figurą na poły mityczną. Na przełomie lat 90. i 2000 czytywałem jego teksty publikowane w różnych magazynach – od Plastiku po Wiedzę Tajemną (jaka szkoda, że to pismo przestało wychodzić po kilkunastu numerach!) – i zawsze wydawały mi się zupełnie inne od dominującego zarówno w popkulturze, jak i ezoteryce tonu. Może ze względu na radykalnie transgresyjne tematy i postacie (Misiuna wszak nie brał jeńców: modyfikacje ciała, wiercenie dziur w czaszce w poszukiwaniu transcendencji, magia, szatan i te sprawy), a może ze względu na świetny język Autora, jego szerokie filozoficzno-socjologiczne horyzonty, imponującą znajomość historii idei i historii kultury.
Z okazji XX-lecia Okultury grupa zaprzyjaźnionych z nami artystów nagrała lub udostępniła XXX utworów muzycznych. Znajdują się one na Bandcampie. Zachęcamy do kupna w dowolnej cenie! Pozyskane środki przeznaczymy na jakiś dobry cel.
Z okazji XX-lecia Okultury Tomasz Stawiszyński przeprowadził bardzo osobistą rozmowę z Dariuszem Misiuną.
Kochani, 1 maja 2001 roku rozpoczęło swą działalność nasze wydawnictwo. W nowe tysiąclecie wchodziliśmy boso, ale w ostrogach, pełni nadziei na możliwość współtworzenia lepszego świata, w którym istotną rolę będzie odgrywało jak najpełniejsze urzeczywistnianie ludzkiego potencjału. Uzbrojeni w wyobraźnię zaczęliśmy wydawać książki, jakich w owych czasach nie sposób było doświadczyć w Polsce, wypełniające przestrzeń na skraju kontrkultury, ezoteryki i psychodelii.
Dziś, po XX latach, czujemy się spełnieni. Sporo podejmowanych przez nas tematów obiło się szerokim echem, niektóre z nich zostały nawet przejęte przez „mainstream”. Naszym pragnieniem i zadaniem jest jednak pójście dalej i szukanie nowych terytoriów idei transgresyjnych wobec dominujących porządków społeczno-kulturowych.
Jeśli współczesny witalizm, kult „pełni życia”, panseksualizmu i wszędobylskiego erotyzmu posiada jakieś historyczne zakorzenienie, nie znajdziemy go nigdziej indziej jak w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia, w „epoce dzieci kwiatów”, słodkim (choć mocno zakwaszonym LSD) hippisowskim raju naiwności, lekkoduszności i otwartości na przepływy energii życiowej. Tocząca się w tamtych czasach młodzieżowa rewolta szybko zyskała miano „rewolucji seksualnej”, co znaczące, stosowane zamiennie z terminem „rewolucja psychodeliczna”. Powszechność pigułek antykoncepcyjnych oraz substancji zmieniających świadomość sprzyjała otwieraniu się na nową przestrzeń możliwości. „Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone” - dictum Hasana Ibn Sabaha urzeczywistniało się w spotkaniach ciał i umysłów... ale tylko do czasu, gdy trzeba było zapłacić rachunek.
Najlepiej wie o tym Joanna Harcourt-Smith, bohaterka licznych opowieści, często przedstawiających ją w złym świetle jako femme fatale, mroczną kusicielkę Timothy'ego Leary'ego, apostoła rewolucji psychodelicznej – jego kochankę, partnerkę w czasach niedoli, a zarazem tą, która nakłoniła Leary'ego do współpracy ze służbami specjalnymi USA podczas pobytu w więzieniu oraz donoszenia na kolegów. W latach siedemdziesiątych Joanna Harcourt-Smith brała czynny udział w demontażu rewolucji hippisowskiej, przyczyniając się do jej upadku. Jednak uważna lektura jej ostatnio wydanej autobiografii Tripping the Bardo with Timothy Leary ukazuje znacznie bardziej skomplikowaną naturę kryjąca się za niewinnym obliczem pięknej żydowskiej arystokratki polskiego pochodzenia, która pragnęła walczyć o nowy świat i kochać do szaleństwa - trochę z nudów, trochę zaś z zagubienia. Joanna stała się kozłem ofiarnym rewolucji, która zgubiła własne złudzenia, wygodnym pretekstem do braku refleksji nad tym, czemu utopia pokojowego społeczeństwa opartego na zasadach wolnej miłości i nieograniczonej eksploracji wyobraźni nie znalazła spełnienia.
James Low to urodzony w Szkocji psychoterapeuta i nauczyciel dzogczen. Autor licznych przekładów tantr, tekstów dzogczen oraz praktyk buddyjskich. Błyskotliwy i pełen humoru pisarz, poeta, autor książkowych bestsellerów, w tym dzieł opublikowanych w Polsce: Być tu i teraz, Być Guru Rinpocze, Naturalna obecność oraz niedawno wydanych Iskier. Ten dysponujący przenikliwym umysłem i równie sprawnym piórem wybitny znawca buddyzmu tybetańskiego jest zarazem znakomitym mówcą, coraz częściej goszczącym w naszym kraju. Jednak warsztaty prowadzone przez Jamesa w mniejszej mierze dotyczą egzotycznych, sekretnych nauk wadżrajany – otrzymanych przez niego już w latach sześćdziesiątych od tak wybitnych mistrzów buddyjskich jak Kalu Rinpocze, Kandżur Rinpocze, Dudziom Rinpocze i jego rdzenny lama, Czime Rigdzin Rinpocze(nazywany przez Jamesa CR Lamą) – co ich praktycznych zastosowań w codziennym życiu człowieka wychowanego i funkcjonującego w ramach realiów współczesnego świata Zachodu. Mimo pogodnej aparycji, James Low nie boi się zanurzyć w smudze cienia. Być może również z tego względu nasza niezobowiązująca rozmowa przerodziła się w szereg eskapad po nieznanych, nieraz mrocznych terytoriach.
Już za chwileczkę, już za momencik, Breaking Convention zacznie się kręcić! Największe europejskie święto profesjonalistów i amatorów zainteresowanych nauką i sztuką psychodeliczną odbędzie się 16-18 sierpnia w Londynie – po raz czwarty na Greenwich University!
Okultura sprawuje nad tą konferencją patronat medialny. Możecie więc spodziewać się soczystych sprawozdań, jak również wywiadów z niektórymi prelegentami.
„Najdosłowniej jesteśmy dziećmi światła, choć nie zawsze o tym pamiętamy. Nawet, gdy jest go całkiem niewiele, ono jest najważniejsze. Posłańcem uczuć światła jest barwa.”
Tak w 1999 roku pisał Andrzej Urbanowicz – twórca, którego naszym czytelnikom raczej przedstawiać nie trzeba. Powyższe słowa pochodzące z tekstu „Okazanie” postanowił w swojej kuratorskiej pracy wykorzystać Stanisław Ruksza, tworząc w bielskim BWA wystawę „Dzieci światła”, w otwarciu której mieliśmy szczęście uczestniczyć.
Z radością informujemy, że w dniach 16-18 listopada 2018 roku w Berlinie odbędzie się wielka konferencja magiczno-artystyczna OCCULTURE BERLIN 2018. To wydarzenie, na którym na pewno nas nie zabraknie! A żeby nie zabrakło też Was, proponujemy Wam udział w konferencji w niższej cenie 77,70 EUR. Wystarczy, że zamawiając bilety, wpiszecie kod: OKULTURA. Warto, bo zapowiadają się trzy dni pełne wykładów, warsztatów, rytuałów i performances.
Widmo krąży po świecie, widmo rewolucji… czy też raczej, jak wolą to nazywać sami bohaterowie przybierających na gwałtowności zdarzeń – widmo renesansu psychodelicznego. Coś faktycznie jest na rzeczy. Po ponad trzydziestoletniej przerwie w legalnych badaniach nad substancjami zmieniającymi świadomość, w trakcie której wmawiano nam, że psychodeliki powodują rozstrój nerwowy i uszkodzenia genetyczne, od kilkunastu lat słychać głosy, że nie sposób wrzucać do jednego worka bogatej różnorodności substancji psychoaktywnych. Nie warto też upraszczać coraz bardziej skomplikowanego obrazu tego zjawiska, posługując się fałszywym rozróżnieniem na miękkie i twarde narkotyki. Co zatem warto? Warto badać poszczególne substancje, ich wpływ na zdrowie psychiczne i fizyczne oraz oddziaływanie kulturowe. Metodycznie, skrupulatnie, bez zahamowań.
Zobaczcie zapis wideo z panelu dyskusyjnego, który odbył się w Centrum Sztuki Współczesnej, podczas Festiwalu Okultury 2016.
Serdecznie zapraszamy!
Do rąk naszych czytelników oddajemy zapowiadane dwa numery Hermaionu. Mamy nadzieję, że ich treść zrekompensuje Wam dość długie oczekiwanie.
W trzecim numerze prezentujemy szereg spojrzeń na technologie ekstazy, wychodząc z założenia, że choć sama ekstaza jest pojęciem mało uchwytnym, to zwykle ona stanowi fundament doświadczeń mistycznych i działań magicznych. Przyglądamy się technologiom ekstazy wywodzącym się z Orientu, jak i tym praktykowanym na Zachodzie, ekstazom hedonistycznym i ascetycznym, „naturalnym” i „chemicznym”, mistycznym i magicznym, łączącym z wyższym Bytem lub Niebytem.
Numer czwarty naszego pisma jest poświęcony jednemu z najbardziej popularnych i najmniej zrozumianych zagadnień w dziejach najnowszych zachodniej tradycji ezoterycznej – masonerii. Wypełniają go referaty z konferencji „Świat jako loza. Obecność wolnomularstwa w kulturze – dawniej i dziś”, która odbyła się w styczniu 2015 roku w warszawskim Muzeum Narodowym.
Kategorie
Chmura tagów