Rewizja procesu w sprawie Świątyni Słońca

24 października francuski sąd w Grenoble wznowił rozprawę przeciwko szwajcarskiemu dyrygentowi, Michelowi Tabachnikowi (uczniowi słynnego dyrygenta, Pierra Bouleza i kompozytora, Iannisa Xenakisa), na wniosek prokuratury, wnoszącej nowe dowody mające świadczyć o jego przyczynieniu się do śmierci kilkudziesięciu członków sekty Świątynia Słońca.

Świątynia Słońca, o której więcej można przeczytać w najnowszej książce Jacka Sieradzana Od kultu do zbrodni. Ekscentryzm i szaleństwo w religiach XX wieku, był to działający w latach 80. i na początku lat 90. nowy ruch religijny, łączący apokaliptyczne chrześcijaństwo z radykalną ekologią i wiarą w UFO. Jak pisze Sieradzan: “Członkowie Świątyni Słońca chcieli przygotować ludzkość na powrót Chrystusa w chwale solarnej, a także przyczynić się do zjednoczenia Kościołów chrześcijańskich i zbliżenia chrześcijaństwa z islamem. Wierzyli, że 26 000 lat temu z Syriusza na Ziemię przybyli Synowie Jedni, którzy odtąd periodycznie odradzali się w cyklu reinkarnacji celem wzbogacenia swojej energii, a obecnie są gotowi do powrotu do gwiezdnego Źródła […] Mottem Świątyni Słońca były słowa ‘Róża Wieczny Krzyż’. Jej członkowie przywiązywali obsesyjne znaczenie do znaczenia liczb (np. myto jarzyny siedem razy) i do czystości (np. naczynia, sztućce, okna i klamki myto alkoholem, a przed podaniem ręki przyglądano się badawczo ręce drugiego człowieka, sprawdzając, czy emanuje z niej pozytywna energia”.

(Ten ostatni zwyczaj jest zresztą popularny również w polskich kręgach New Age’owych, o czym przekonała się nasza redakcja, kiedy to w jednym z popularnych warszawskich sklepików ‘ezoterycznych’ odmówiono nam sprzedaży naszych książek ze względu na, cytujemy, “emanujące z nich niebezpieczne pole energii typu -1”)

Kierowniczą rolę w sekcie pełnił Luc Jouret(1947-1994), który wierzył, że w poprzednim życiu był templariuszem. Jouret uważał się też za trzecią inkarnację Chrystusa. Jego prawą ręką był dawny członek zakonu różokrzyżowców AMORC, Joseph Di Mambro (1924-1994), uważający się za wcielenie różnych postaci: Ozyrysa, Echnatona, Mojżesza i Cagliostro.

To właśnie Di Mambro, znanego ze swego autorytaryzmu i apokaliptycznych wizji, podejrzewa się o podpalenie własnego domu 4 października 1994 roku. Zginęło w nim pięć osób. Tego samego dnia spłonęła willa Alberta Giacobino, innego członka Świątyni Słońca, znajdująca się na farmie w pobliżu wsi Cheiry. Znaleziono w niej zwłoki 23 ludzi ubranych w białe, złote, czerwone i czarne szaty. 18 osób leżało w kręgu jak szprychy koła wychodzące z piasty. W tym samym dniu w Les Granges-sur-Salvan znaleziono 25 spalonych ciał. 15 grudnia 1995 roku w miejscu zwanym Piekielną Studnią, znajdującym się w lesie w pobliżu Grenoble we Francji, znaleziono zwłoki 16 osób. 14 z nich było ułożonych w gwiazdę. Ostatnie masowe miejsce śmierci członków Świątyni znaleziono 22 marca 1997 roku w spalonym domu w St. Casimir, w kanadyjskim stanie Quebec. Na 5 zwłok 4 były ułożone w kształcie krzyża. Podobnie jak to było w poprzednich przypadkach, wiele z nich nosiło na sobie ślady przemocy. Najwyraźniej, nie wszystkie ofiary wierzyły, że śmierć uwolni ich ciała z ziemskiej niewoli i poniesie ku wyższej formie życia na Syriuszu.

Francuska prokuratora jest przekonana, że tym, kto nie tylko wierzył w podobne teorie, ale aktywnie przyczynił się do ich wdrażania był Michel Tabachnik. Miał być on również potencjalnym następcą Joureta i DiMambro w roli przywódcy ruchu. Sąd francuski już raz, w czerwcu 2001 roku uniewinnił Tabachnika od stawianych mu zarzutów. Zobaczymy, czy uda mu się również tym razem.

Share Button