Dzieje człowieka po wyjściu z Raju

Jest koniec lat 30-tych XX wieku. Niemcy powoli toczą się ku wojnie, lecz w ciemnych zaułkach Berlina trwają przygotowania do niezwykłej wyprawy. Standanterfuhrer SS, Schafer, członek władz nazistowskiego Instytutu Studiów Nad Historią Ducha, wybiera się na poszukiwania tajemniczej krainy Agarta, o której mówi się, że istnieje gdzieś ukryta w połaciach śnieżnych Tybetu. Oczy Schafera chłodne grzeje wewnętrzny żar. Nie jedzie na spotkanie Wielkiego Białego Człowieka – Yeti. Nie, to inna historia. Ma odnaleźć zapiski tantrycznych rytuałów, które pozwalają wojownikowi po śmierci dostać się do rajskiej krainy Szambala. Zanim tam dotrze, odbędzie długą drogę, lecz gra jest warta świeczki. Bóg Wotan chce tego – tak mu powiedział Himmler.

Schafer nigdy nie odnajdzie Agarty. Większość inicjatorów tej wyprawy w poszukiwaniu kluczy do Raju zostanie skrycie zamordowanych wkrótce po tym, jak Hitler straci złudzenia. Wotan i tak zrobi swoje, a jego demony w sześć (sic!) lat splądrują Europę. Na tym jednak nie koniec. Gdy koszmar wojny przeminie, pojawią się plotki, iż Shafer naprawdę odnalazł Agartę, a faszystowskie kreatury na czele z Hitlerem wciąż ją wypełniają, wysyłając tylko od czasu do czasu Niezidentyfikowane Obiekty Latające dla zorientowania się w sytuacji na Ziemi. Zwolennicy tej teorii powołują się na t.zw. koncepcję pustej Ziemi (wytwór XIX-wiecznej teozofki – Heleny Pietrownej Bławatskiej), zgodnie z którą na biegunie północnym znajduje się wejście do środka Ziemi. Wewnątrz Ziemii jest całkiem przyjemnie – to Raj obejmujący niespotykane bogactwa. Raj plądrowany przez faszystowskie kreatury. Hitler nadal tam siedzi i tylko czeka na odpowiedni moment, by potomstwo byłych SS-manów wyszło na świat i dokonało ustanowienia Nowego Porządku.

Jest to mit synkretyczny, łączący wiele wątków z legend i mitów dotyczących Piekła i Raju. Mit nazistów wewnątrz Ziemi ucieleśnia ideę piekło-raju, albowiem kraina cudowności znajduje się w czeluściach, do których można zstąpić. Nie jest to znowu coś nowego. Mit Raju występuje w prawie wszystkich kulturach świata. Zazwyczaj powiada się w nim, iż kiedyś ludzie byli równi bogom, między Niebem a Ziemią istniała stała łączność, bogowie zstępowali na Ziemię, ludzie wstępowali do Nieba. Łączność tą przerwał nagły kataklizm spowodowany gniewem boskim. Biblia powiada, iż Bóg wygnał Adama i Ewę z Raju po tym jak skosztowali zakazanego owocu z Drzewa Wiadomości Dobrego i Złego. U Aszanitów bóg Onyankopong zerwał więzi z ludźmi po tym, jak kobiety obiły go tłuczkami, by nie był tak wścibski. Z kolei, lud Yao powiada, iż bóg Mukung opuścił Ziemię z powodu okrucieństwa ludzi wobec zwierząt. Mity podają, że po oddaleniu się Raju (lub po wygnaniu ludzi z Raju), nastała katastrofa, podczas której ludzie cierpieli kataklizmy i musieli się zdać na okrutną walkę o zachowanie swojego bytu.

Od tego czasu – mówi się – ludzie wciąż tęsknią do Raju. I tak większość religii zapewnia, że gdy będzie się w nie wierzyło, to po śmierci odejdzie się do krainy wiecznej szczęśliwości. Niektóre z nich podają też, że niewierni znajdą swoje miejsce w Piekle. Islam wyszczególnia kilka poziomów Piekła. Najpłytszy poświęcony jest monoteistom, pośrednie – złodziejom i mordercom, najgłębsze – politeistom i ateistom.

Gdy w 1968 r. anarchistyczna trupa teatralna, Living Theatre wystawiła przedstawienie “Raj – Teraz!” obiło się ono szerokim echem nie tylko w środowisku artystycznym. Wyrażało nadzieje rodzącej się kontrkultury, nadzieje przywrócenia Raju tu na Ziemii. Coraz częściej mówiono o urzeczywistnianiu boskości wewnętrznej, czego przejawem społecznym miały być tworzące się komuny, w których hippisi realizowali ideały wolności, wspólnotowości i miłości. Kontrkultura zmieniła już swoje oblicze, lecz dawne ideały przywrócenia ziemskiego Raju wciąż są obecne.

Na jakich podstawach zbudowany jest mit Raju i Piekła? Istnieje kilka teorii. Jedna z nich powiada, iż niegdyś, u zarania dziejów, ludzkość żyła w pokoju, dostatku i miłości. Nie było chorób, życie trwało długo, a wypełniały je beztroski i zabawy. Ów Złoty Wiek minął wraz z ekspansją ludzkiej populacji i pojawieniem się nowej formy rządów – patriarchatu, a my coraz dalej się odeń oddalamy i brniemy ku mrocznej przyszłości. Z kolei duchowi materialiści przejawiają tęsknoty bliskie Standartenfuhrerowi Shaferowi. Szukają Raju ukrytego gdzieś na Ziemi lub w odległym kosmosie. Sporządzają mapy, które mają ich zaprowadzić do krainy, gdzie ból i cierpienie nie istnieje. Zapominają o tym, że mapa to nie terytorium.

Spośród wielu innych koncepcji najbliższa memu postrzeganiu świata jawi się teoria psychologa i psychoterapeuty, Stanislava Grofa. Otóż Grof powiada, iż mit Raju jest odbiciem śladów zostawionych w pamięci jednostki podczas pobytu w łonie matki. To, jak się Raj postrzega, zależy od tego, jak przebiegała ciąża naszych matek. Zazwyczaj są to bardzo przyjemne doświadczenia jedności ze wszystkim. Ta jedność zostaje brutalnie zerwana wraz z pierwszymi skurczami macicy. Poród jest bolesnym procesem dla dziecka i stąd się bierze koszmar wygnania z Raju. Piekło jest tylko tym, co sami w tej chwili przeżyliśmy.

Niezależnie od tego, ile racji jest w tej koncepcji, a potwierdzają je liczne zapisy sesji psychoterapeutycznych, fakt wyjścia z Raju jest oczywisty. To, co się z nami później dzieje jest sumą tego, co doświadczamy i tego, jak doświadczamy. Posłużę się tutaj koncepcją neurologicznego relatywizmu, której zręby stworzył Prof. Timothy Leary. Przyjmuje ona, iż człowiek jest swoistym bio-komputerem, gigantyczną siecią powiązań nerwowych, które popychają nas do działania i decydują o tym, co postrzegamy. Nasz bio-komputer składa się z “twardego dysku” (DNA, czyli zapisu genetycznego) i “miękkich dysków” (teorii, idei, światopoglądów, kodeksów moralnych, wzorów reakcji i zachowania itp.). “Twardego dysku” nie da się zmienić, lecz można wdrukowywać i wymazywać zapisy “miękkich dysków”. Jeśli mocno wierzymy w to, że już wkrótce nadejdzie Wielki Czarny Kot Zbawiciel, to z dużym prawdopodobieństwem tak się w końcu stanie. Dokonaliśmy bowiem zapisania programu, który w każdej chwili może być uruchomiony. Kontakty z UFO, czy też widzenia Matki Boskiej Fatimskiej są tego najlepszym przykładem.

Neurologiczny relatywizm powiada, iż nasz Centralny System Nerwowy składa się z ośmiu obwodów neurologicznych (niektórzy nazywają je biegami). Cztery spośród nich włączamy wraz z wkraczaniem w świat dorosły, pozostałe cztery dostępne są tylko nielicznym. Od wdrukowania tych obwodów zależy jakość naszego życia, bo jeśli je źle wdrukujemy albo nie wdrukujemy ich wcale, jesteśmy w jakimś stopniu upośledzeni. Raz wdrukowane obwody można zmienić tylko poprzez “pranie mózgu” lub chemiczne reprogramowanie. Najważniejszy jest ten pierwszy wdruk. Reszta to już zwykłe modyfikacje, związane z procesem uczenia się i uwarunkowywania.

Noworodek może poruszać się tylko do przodu i do tyłu. Podstawową jego funkcją biologiczną jest ssanie, które zapewnia mu przetrwanie biologiczne. Dzieci do trzeciego roku życia odczuwają silną więź z matką, która zapewnia im pokarm, a pokarm to bezpieczeństwo. Tak więc, matka uosabia bezpieczne środowisko – sytość, ciepło i ochronę. Jeśli w okresie tym otrzymujemy dużo ciepła matczynego i niczego nam nie brakuje, otrzymujemy pozytywny wdruk Pierwszego Obwodu Neurologicznego Biologicznego Przetrwania. Oznacza to postawę “do przodu”, bowiem wszystko jest bezpieczne. Inni są dla nas dobrzy – będziemy postrzegać świat jako dobry. Gdy zaś brakuje nam pokarmu, nasza matka jest dla nas zła lub po prostu brakuje nam opieki, otrzymamy negatywny wdruk. Przyswoimy postawę “do tyłu” – na wycofanie. Świat jawić się nam będzie obcy i niebezpieczny, wokół nas będą tylko źli ludzie. Raz wdrukowany obwód przetrwania biologicznego stanowi bazę dla naszego przyszłego rozwoju. W skrajnych przypadkach następuje powrót do tej fazy po zażyciu morfiny lub produktów opiatopochodnych. Dlatego też Freud twierdził, iż narkomania jest wyrazem potrzeby powrotu do łona matki.

Każdy z nas, kto choć trochę obcował z dziećmi, dobrze wie, iż poważnym elementem polityki pędraków są roszczenia terytorialne. Dziecko, gdy wstaje na nogi, zaczyna postrzegać świat w kategoriach “góra-dół”. Rozpoczyna się identyfikowanie z ojcem i pojawiają tendencje do rywalizacji z innymi pędrakami. O ile pierwszy obwód dotyczył w znacznej mierze naszej konstytucji fizycznej, o tyle teraz dokonuje się budowa naszego szkieletu emocjonalnego. Dlatego też ten drugi obwód nazywa się Obwodem Emocjonalno-Terytorialnym. Wiele zależy od tego, czy w tej fazie byliśmy tłumieni, czy też mogliśmy w pełni wyrażać nasze roszczenia. Istotne jest także to, jakie miejsce zajmujemy w grupie rówieśniczej. Jeśli będziemy dominować, otrzymamy pozytywny wdruk tego obwodu, co oznacza, iż będziemy myśleć o sobie dobrze. Jeśli będziemy ulegli, otrzymamy negatywny wdruk i przez resztę swojego życia będziemy siebie obwiniać i myśleć o sobie źle. Pierwszy obwód wyznacza naszą postawę wobec innych, drugi obwód wyznacza naszą postawę wobec siebie. Klasyczną używką sprowadzającą nas do poziomu tego obwodu jest alkohol. Gdy jesteśmy pijani, od razu pojawiają się w nas roszczenia terytorialne i chęć dominacji. Podobne reakcje można wywołać w wyniku prania mózgu, jakie się dokonuje w wojsku. Młody żołnierz musi przejść przez szereg inicjacji, które mają mu zakodować, że świat jest zły, a on sam potężny. Wojsko jest w swej istocie taką instytucją reprogramowania ludzkiego.

Nie trzeba chyba wiele udawadniać, że od tych pierwszych dwóch obwodów zależą wszelkie zaburzenia emocjonalne i choroby psychiczne. Paranoik postrzega siebie źle i świat źle. Typ psychopatyczny myśli o sobie dobrze, a swoim środowisku źle. Z kolei, melancholik będzie siebie udręczał i szukał pomocy na zewnątrz. Ten ostatni z resztą jest najbardziej częstym klientem psychoterapeutów.

Nastolatek zazwyczaj nie musi już więcej walczyć o terytorium. Zdarza się, że wiele osób posiada tylko pierwsze dwa obwody, ale większość w szkole podstawowej przyswaja sobie podstawowe zdolności intelektualne i manualne. Od tego, czy środowisko, w którym przebywamy, wymagać będzie od nas zręczności umysłowej i manualnej, zależeć będzie pozytywny lub negatywny wdruk Obwodu Manipulacji Symbolicznej. Krótko mówiąc, myślimy tu o inteligencji. W “bystrym” środowisko nastolatek jest bodźcowany do tego, by nabierać sprawności technicznej i intelektualnej. Gdy mu takiego środowiska brak,zawsze będzie cierpiał na niedobór umysłowy. Powiada się, iż specyficznymi narkotykami sprowadzającymi do tego obwodu są amfetamina i kokaina. Dlatego wielu nieświadomych licealistów sięga po nie przed egzaminami, w nadziei na lepsze wyniki. Wpływ ich jest jednak iluzoryczny i co najwyżej tymczasowy. Umysł cechuje się swoistą polityką dążenia do równowagi energetycznej. Przypływ energii po narkotyku zawsze odbywa się kosztem upływu energii, gdy narkotyk przestanie działać.

Nastolatek jest już w pełni ukształtowanym fizycznie, emocjonalnie i umysłowo człowiekiem. Brakuje mu tylko jednego – funkcji społecznej. Każdy eko-system zapewnia sobie przetrwanie jedynie dzięki reprodukcji, a w społeczności ludzkiej jest ona obwarowana szczególnymi ceremoniami i regułami, których łamanie wiąże się z potępieniem. Gdy pierwsze hormony seksualne dostają się do krwioobiegu, mówi się, że dojrzewamy. Dojrzewaniu płciowemu towarzyszy dojrzewanie społeczne. Pierwsze kontakty seksualne lub związki uczuciowe wyznaczają nasze przyszłe zachowania seksualne. Wraz z wyborem opcji seksualnej wybieramy pewien rodzaj moralności. Moralność nie jest bowiem niczym więcej jak kanonem zachowywania się w społeczeństwie. Onegdaj sądzono, że tzw. dewiacje seksualne wiążą się z genetycznym upośledzeniem. Tymczasem, badania Mastersa i Johnsona wykazały, że rozmaite fetyszyzmy, sadomasochizm i homoseksualizm wiążą się właśnie z naszymi pierwszymi doświadczeniami seksualnymi. Raz wdrukowany Obwód Społeczno-Seksualny decyduje o tym, w jaki sposób się kochamy i o tym, jaki jest nasz stosunek do obyczajów społecznych.

Powyższe cztery obwody występują w rozmaitej barwie u większości ludzi. Timothy Leary nazywa je grawitacyjnymi, gdyż wiążą się one bezpośrednio z naszą egzystencją na planecie Ziemia. Znane są jednak przypadki przekraczania grawitacji ziemskiej. Świadczą o tym lewitujący jogini, ludzie doświadczający stanów wyjścia z ciała, a także mistycy i założyciele wielkich religii, którym udało się dotrzeć do Wyższej Jaźni. Co więcej, istnieją specyficzne techniki, które pozwalają te stany osiągnąć. Oznacza to, że każdy z nas może wykroczyć poza cztery potoczne obwody i o tym mówi Leary, postulując zgłębianie czterech dalszych obwodów neurologicznych.

Piąty obwód neurologiczny Leary nazywa Obwodem Neurosomatycznym. Na tym poziomie stajemy się świadomi swojego ciała. Możemy się w nie wsłuchiwać i kierować jego rozwojem. Różne tradycje podają rozmaite techniki świadomości ciała. Do najbardziej znanych należy pranajama, czyli jogiczna metoda oddychania. Oddech jest tym, co ożywia ciało. Jego opanowanie tożsame jest z opanowaniem ciała, a wtedy możliwe się staje samoleczenie, czy też przebywanie w stanie wiecznej rozkoszy. Pozytywny wdruk tego obwodu charakteryzuje się właśnie błogością i ekstazą, negatywny – chorobami psychosomatycznymi, dreszczami, hipochondrią. Specyficznym psychedelikiem dającym namiastkę tego obwodu jest marihuana.

Świadomość ciała jest tylko wstępem do obcowania ze światem archetypów. Bogowie i demony wypełniają świat, gdy wdrukujemy sobie Obwód Neurogenetyczny. Wyzwalają go długotrwałe ćwiczenia Radża Jogi, głęboka psychoterapia, jak i kwas lizergowy. Bardzo często dochodzi do spontanicznego wdrukowania tego obwodu. Wiele osób przeżywa stany komunikowania się z bogami. Na tym poziomie zachodzą także wspomnienia reinkarnacyjne. Leary tłumaczy to w ten sposób, iż bogowie i demony to postacie ze słownika, jakim się posługuje DNA, komunikując się z nami za pośrednictwem kwasu rybonukleinowego. Obwód Neurogenetyczny daje nam zatem możliwość poznawania potencjału naszej przyszłości zapisanej w kodzie genetycznym.

Wydawałoby się, że ponad światem bogów już nic nie może się znajdować. A jednak w głębokiej medytacji można dojść do takiego stanu, gdy znikają też bogowie, albowiem podmiot medytacji (czyli my) i przedmiot medytacji stają się jednym. Taki stan buddyści zen nazywają Nie-Umysłem, gnostycy Duszą, a hinduiści Sziwa-Darszana. Odkrywamy, że sami jesteśmy panami swojej rzeczywistości. Możemy rozmawiać ze swoim kodem genetycznym i zmieniać go wedle własnej Woli. Niemniej jednak zdarza się to nielicznym, takim jak Budda, Lao-Tsy, Jezus Chrystus czy Aleister Crowley. Obwód ten Leary nazywa Obwodem Metaprogramowania.

Wreszcie ostatni poziom – Obwód Kwantowy. Teoremat Bella w fizyce wykazał, że wszechświat jest zbiorem informacji, do którego każdy z nas może mieć dostęp, a postrzeganie czasu i przestrzeni jest tylko złudzeniem. W istocie zawsze jesteśmy tu i tam, w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości naraz. Stąd biorą się fenomeny telepatii, czy też nagłego przemieszczania się w przestrzeni. Prawdopodobnie, od odkrycia tego obwodu zależeć będą także podróże w czasie. Wydaje się, że nie jest to takie odległe. Przypadki telepatii należą nadal do wyjątków, ale ludzie coraz bardziej interesują się rozwijaniem swoich mocy.

To już koniec naszej podróży. Tak wyglądają lub też mogą wyglądać dzieje człowieka po wyjściu z Raju. W Biblii jest mowa o tym, iż upadek człowieka spowodowało zjedzenie jabłka z Drzewa Wiadomości Dobrego i Złego. Rzadko się wspomina o tym, iż w Raju wciąż znajduje się jeszcze inne drzewo – Drzewo Życia, które tym, którzy na nie wejdą, nie bacząc na strzegących go Ognistych Aniołów, zapewnia nieśmiertelność. Może więc Raj nie jest tak daleko?

Dariusz Misiuna

Share Button