Krucjata dziecięca

Krucjata dziecięca. Archetyp dziecka w filozofii okultystycznej i kulturze XX wieku.

Każdy będzie żył w swojej własnej katedrze. Będą tam pokoje rozbudzające bardziej żywe fantazje niż jakikolwiek narkotyk. Będą domy, w których niemożliwym będzie się nie zakochać. Inne domy udowodnią swą nieodpartą atrakcyjność przed zaskoczonym podróżnikiem.

Ivan Chtcheglov

Współczesny mieszkaniec wielkich miast Europy, południowo-zachodniej Azji i Ameryki obcuje z dziwną materią zmieniającego się świata, który już w żaden sposób nie przystaje do tego, czego uczył się w szkole i na lekcjach religii. Świat zmienia formy, rozmieniają się normy. Drogowskazy nie wiadomo dokąd prowadzą. Wskazówki ulegają zamazaniu. Chaos wdziera się do uporządkowanego świata. Tradycyjne wartości i związki społeczne przestają sprawdzać się w praktyce, albowiem też zmienia się samo rozumienie tradycji. Dziedzictwo kulturowe przestaje być mapą możliwych zachowań i wartości, a staje się inwentarzem zabawek, które można wykorzystywać w zabawie, lub przekształcać dla własnych potrzeb. Społeczeństwo rozpada się, na jego miejscu powstają wspólnoty nowoplemienne, przypominające grupy koczownicze z zamierzchłej przeszłości. Różnią się one wszakże znacznie od nomadów, zamieszkujących ziemię. Są tymczasowe, nie zhierarchizowane, szukające rozkoszy i natychmiastowego spełnienia. Łączy je wspólnota zainteresowań, nagła chęć zrobienia czegoś razem. Zamiast w oazach, spotykają się w pubach, na koncertach i w sieci Internetu. Posługują się własnym językiem, hermetycznym, a zarazem dopuszczającym możliwość innowacji. Kształtują swój świat podług własnej fantazji. Żyją w krainie wyobraźni, w bez-czasie, który jest królestwem ciągle regenerującego się Dziecka.

Archetyp Dziecka krąży po świecie. Jeszcze nie włada nim, lecz podkopuje stare rządy Ojca. Jego widmo nabiera coraz bardziej wyraźnych kształtów, ale nigdy nie jest w pełni zakreślone, nigdy nie daje się uchwycić. Z tej przyczyny o kulturze współczesnej pisze się dużo, lecz nie ma zgody, co do jej kształtu. Słowo nie potrafi ująć jej nieuchwytności, tymczasowości, migotliwości. Skoro więc uznajemy coraz większą rolę, jaką odgrywa archetyp dziecka w kulturze współczesnej, musimy przyjąć wszystkie płynące z tego konsekwencje. Musimy uznać nieuchronność tego procesu i przyjąć wyroki wieloznacznej przestrzeni, w jaką wkraczamy.

Naturą dzieci jest płatanie figli. Swawolenie jest dla nich tym samym, czym dla człowieka dorosłego ambicja i prestiż. Wśród zgiełku piaskownic i wrzawy podwórek, psikus pełni funkcję strategii wojennej w walce o jak najlepszą zabawę. I choć społeczność dzieci w dużej mierze naśladuje świat dorosłych, ich gry wypaczają “dojrzałe” stosunki międzyludzkie, przedstawiając je w krzywym zwierciadle i obnażając ich prawdziwe mechanizmy. Pełnią tym samym rolę królewskiego błazna, trickstera, który przeinacza “rzeczywiste” rytuały i konwenanse, by tym samym ujawnić ich iluzoryczność i pozorność. Psikus na służbie zabawy ujawnia grę pozorów, demistyfikuje racjonalizm tyranii dorosłych. Jego “niedojrzałość” i “infantylność” zapewnia dzieciom nietykalność. Dzieci ex definitione są nieodpowiedzialne, czyli “niezdolne do odpowiadania za własne czyny”. Dzieci się nie karze, dzieci się przestrzega. Czasem bije, lecz nigdy nie stawia na ławie oskarżonych.

Z tej właśnie przyczyny dzieci posiadają nieograniczoną zdolność regeneracji. Mogą nieustannie powracać do nowych zasobów sztuczek, rozwijać nowe sposoby psocenia i zabawy. “Dziecko przypomina miecz o podwójnym ostrzu. Po pierwsze, jest owym “irracjonalnym trzecim”, który obejmuje instynkt i ustanawia głęboki związek z poczuciem “odmienności”. Jest Mistrzem Gry osadzonym w psychice, narzędziem potrafiącym poruszać się i funkcjonować w niestałym krajobrazie nieświadomości. Po drugie, jest złowieszczym czynnikiem skłonnym do demaskowania dorosłego świata polityki, ekonomii i wstydu, świata oszustwa, pozoru i złudzenia”.

Jung uważa, że “w wyniku zderzenia się przeciwieństw nieświadoma psychika zawsze tworzy coś trzeciego o naturze irracjonalnej, czego nie oczekuje ani nie rozumie świadomość. Przedstawia się ono w postaci, która jest poza prostym “tak” i prostym “nie” i jest w konsekwencji odrzucone przez te dwa stany. Świadomość rozumuje tylko w kategoriach przeciwieństw, dlatego nie jest w stanie pojąć tego, co je łączy. A jednak bardzo pragnie tego zjednoczenia, przez co zezwala na odrobinę twórczego szaleństwa, które się z tym wiąże”.

Dzieci znajdują się w stanie ani-ani, w świecie bez-foremnym, gdzie prawa porządku czaso-przestrzennego są zastępowane porządkiem pragnień zasilanym przez wyobraźnię. Jego zasoby ulegają ciągłej odnowie, przez to świat dziecka nie zna granic rozwoju i może trwać wiecznie. Według Junga aktywna natura dziecka “kompensuje bądź koryguje w znaczący sposób nieuchronną jednostronność i lekkomyślność świadomego umysłu”, który stara się opanować osobowość logiką i racjonalizmem. Archetyp dziecka jest symbolem wyłaniania się niezależności i indywidualności. Dlatego pojawia się w świecie chaosu i kryzysu, w szczelinach ładu, na pograniczu..

Archetyp dziecka, zanim na dobre wszedł do psychologii jungowskiej i kultury współczesnej, zaistniał w wizji apokaliptycznej angielskiego poety i okultysty, Aleistera Crowleya. W kwietniu 1904 roku, podczas pobytu w Kairze, Crowley otrzymał serię przekazów mistycznych zawierających treści z pogranicza snu i jawy. W terminologii okultystycznej, były to treści pochodzące ze świata astralnego, a więc świata na pograniczu nieświadomości indywidualnej i zbiorowej. Obfitowały one w wizje apokaliptycznego kresu ładu chrześcijańskiego i narodzin nowej epoki, której dominującym archetypem miało być zwycięskie dziecko. Nowa epoka rodzić się miała w bólu i cierpieniu. Miazmaty lęków i koszmarów przesłaniały widzenie jej zarysów.

Niemniej jednak apokalipsa w wizji Crowleya nie oznaczała ostatecznego końca świata rzeczywistego, a jedynie kres ładu patriarchalnego wspieranego przez ortodoksyjne (w przeważającej mierze monoteistyczne) religie prawa i porządku. Z udręki wyłaniał się nowy ład, którego zasadniczymi cechami były wieloznaczność i ekstaza. W nowej epoce, erze Horusa – zwycięskiego dziecka w koronie – jedynym prawem miało być realizowanie własnej prawdziwej woli. Pod tym względem crowleyowska wizja powtarzała platońską metaforę jaskini, w której odbijają się cienie prawdziwych idei. Crowley jako proroczy wizjoner nowej epoki, nawoływał do porzucenia świata cieni, świata pozorów i fałszywych pragnień. W nowej epoce ludzie mieli odkrywać swoje prawdziwe pragnienia i zgodnie z nimi kształtować swoją tożsamość. Oznaczało to odrzucenie prawa pisanego, kodeksu etycznego stanowiącego podstawę istnienia każdej cywilizacji patriarchalnej oraz przejęcie odpowiedzialności za własne życie, która w uprzedniej epoce spoczywała głównie na religii, państwie i stróżach porządku. Era Horusa miała być epoką indywidualizmu i wolicjonalizmu, twórczości i niezależności. Człowiek przyszłości łączył w sobie cechy dziecka i nietzscheańskiego Ubermenscha, swawolność z wolą czynu, gwałt z rozkoszą. Daimonion crowleyowski, istota przedstawiająca się jako Aiwass, głosił: “Zniesione są wszelkie rytuały, wszelkie próby, wszelkie słowa i znaki. [..] Słowem Grzechu jest Ograniczenie. […] Czyń swoją wolę niechaj będzie całym prawem. […] Miłość jest prawem, miłość poddana woli”. Słowa te wypełniły księgę, zawierającą ów przekaz mistyczny, którą Crowley nazwał jakby z przekory Księgą Prawa.

Jest pewnym paradoksem, że wizja zapowiadająca krach logocentryzmu spisana została na kartach książki. Raz jeszcze chochlik przechytrzył literę prawa. A jednak to właśnie dzięki temu Księga Prawa doczekała się licznych komentarzy i opracowań, rozwijających jej ukryte znaczenia i kalambury. Sam Crowley początkowo nie mógł przyswoić sobie jej przekazu i wymagało czasu, by “usłyszał” podszepty Nieświadomego. Kiedy to nastąpiło, na jej podstawie ułożył spójną historiozofię i filozofię życia, której głównym składnikiem było uznanie dominującej roli archetypu dziecka w wyłaniającej się epoce. Kreślona przez niego historiozofia (zwana również przez współczesnych okultystów “eoniką”) uwzględniała trójetapowość rozwoju historycznego ludzkości.

Crowley powiadał, że w toku historii ludzkość przebyła dwa eony: erę Matki (Izydy) i erę Ojca (Ozyrysa), odznaczające się odmiennymi relacjami społecznymi i światopoglądem. Era Izydy stanowiła dominium Nieświadomego, dominację symboli związanych z księżycem. Ludzie żyli w świecie nieoznaczonym, zdani na łaskę bogów i natury. Prowadzili osiadły tryb życia. Panował matriarchat, któremu towarzyszyło nierozeznanie własnej płciowości. Podstawowymi normami egzystencjalnymi były niewiedza i uzależnienie.

Wraz z rozpoznaniem funkcji seksualnych, ludzkość wkroczyła w erę Ozyrysa, zwaną również erą Ojca ze względu na dominację wartości patriarchalnych i paternalistycznych. Towarzyszył jej rozwój świadomości. Wyłoniona świadomość dokonywała podbojów kolejnych krain Nieświadomego, trzebiąc oazy chaosu i nieracjonalności. Jej orężem był podział i stratyfikacja. Narodziła się hierarchia społeczna. W Erze Ozyrysa pojawiły się wielkie cywilizacje, imperia i religie monoteistyczne. Wprowadzono prawa i odpowiedzialność karną. W sferze symbolicznej była to era Słońca, era umierającego i zmartwychwstającego boga, który poświęca się dla ludzkości. Słońce rozjaśniało mroki świata i wskazywało drogi rozwoju. Tym samym świat nabierał znaczenia i stawał się spójną całością. Podstawowymi normami egzystencjalnymi były walka o władzę i wyrzeczenie.

O ile ludzie żyjący w erze Matki byli istotami a-seksualnymi, w erze Ojca płciowość stała się podstawową determinantą relacji społecznych. Decydowała o tożsamości jednostek i przypisywała każdemu rolę społeczną. Zakorzeniała. Wyznaczała funkcje. Różnicowała.

W erze Horusa Nieświadome ponownie miało podbić świadomość, lecz tylko po to, by torować drogę nadświadomości. Dziecko, ów czynnik x, wielka niewiadoma, zastępowało podział płci. W erze Horusa płcie, dotychczas stanowiące o tożsamości, a więc będące wyznacznikiem miejsca w świecie zewnętrznym, zstępowały do wnętrza, by stopić się ze sobą w alchemicznych zaślubinach. Crowley uważał, że w erze Horusa na świecie zapanuje androgynia, a ludzie będą kształtować swoja tożsamość podług własnej woli. Era boga-dziecka znosiła dotychczasowe prawa i porządki, ponownie otwierając świat na to, co nieoczekiwane i cudowne. Po nieoznaczoności ery Matki i jednoznaczności ery Ojca, zapanować na świecie miała wieloznaczność. To ona, na równi z autokreacją, stała się podstawową normą egzystencjalną nowej epoki. Bóg-Słońce umarł na dobre, gdy zauważono, ze jego codzienne umieranie jest tylko ułudą wyuczonego sposobu percepcji. Ziemia stałą się motywem centralnym rozważań, czego wyraźnym dowodem był rozwijający się ateizm i kreatywizm. Świat przestał być kosmosem znaczących symboli, a stawał się chaosmosem, przestrzenią możliwości, z której każdy mógł ulepić własny, zawsze lepszy świat.

Julie Wilson powiada, że współczesna kultura jest po prostu “punktem zbiorczym” informacji, polem bitwy różnych możliwości, z których ludzie tworzą swoje tożsamości. Jest skarbnicą memetyczną nieustannie wzbogacaną o nowe możliwości kreowania własnego życia. Złakniony spełnienia człowiek współczesny poszukuje szybkich i łatwy rozwiązań nurtujących go problemów. Wie, że może to uczynić tylko w jeden sposób – wziąć sprawy we własne ręce. Twórczość lub odtwórczość staje się podstawą istnienia. Estetyka zastępuje etykę, przejmując cały jej bagaż trosk i niepokojów. Dlatego w erze dziecka oprócz rozkoszy i swawoli, pełno jest niepokojów i konfliktów. Wygasają one równie szybko, jak się zaczynają.

Kultura, w której dominuje archetyp dziecka, pozwala ludziom kreować życie według własnej woli. Wolności i swobody są w niej większe niż kiedykolwiek wcześniej. A jednocześnie, pojawiają się w niej nowe, znacznie bardziej subtelne sposoby zniewolenia. W poszukiwaniu spełnienia człowiek współczesny lgnie do wszystkiego, co wydaje się schlebiać jego estetyce i pragnieniom. Baudrillard nazywa ten stan całkowitym uwiedzeniem. Podobnie jak dzieci dają się zwodzić obietnicy otrzymania cukierka, we współczesnym świecie łatwo o pokusy, które łudzą natychmiastowym spełnieniem w zamian za całkowite im się oddanie. Zdaniem Petera Carrolla, współczesnego teoretyka magii chaosu, podstawowymi wyznacznikami obecnej epoki są:

1. Zmierzch Duchowości, pojmowanej jako podporządkowywanie się reżimowi religijnemu.

2. Zmierzch Zabobonu, wynikającego z niezrozumienia psychicznej natury niezwykłych zjawisk

3. Zmierzch Tożsamości, nadawanej przez płeć i grupę społeczną.

4. Zmierzch Wiary w porządek metafizyczny, któremu należy się podporządkować, by otrzymać nagrodę za życia (jak w systemach totalitarnych utopii) lub po śmierci (jak w religiach).

5. Zmierzch Ideologii, czyli systemów zamkniętych, roszczących sobie pretensję do wyjaśniania wszystkiego.

Carroll sądzi, że w tej epoce schyłkowej do głosu dojdą istoty ze sfery Cienia, które zapanują nad światem, czyniąc go swoją zabawką. Jest to wizja tyleż apokaliptyczna, co i przesadzona, choć dobrze wyraża zagrożenia, jakie nosi ze sobą emancypacja archetypu dziecka w kulturze współczesnej.

Kiedy w 1968 roku pierwsi ludzie stanęli na księżycu, w ziemskich krainach dobrobytu trwało “lato miłości”, gdzie niegdzie przerywane wstrząsami i rebeliami. Znakiem rozpoznawczym rodzącej się nowej epoki byłą pieśń: “Jeśli przyjedziesz do San Francisco, ujrzysz ludzi z kwiatami we włosach”. Dzieci-kwiaty wyszły na ulicę, by znosić rytuały, próby, słowa, znaki świata dorosłych. Wprowadzały własny ład, ład pragnień, miłości jeszcze nie poddanej woli, którym zastępowali umierający dla nich świat. Odczuwali jako martwe, czyli “pozbawione znaczenia” to, co dla pokolenia ich ojców było oczywistym porządkiem zdarzeń.

W tym samym roku paryscy studenci zajęli Sorbonę, a rewolta pod hasłem “Zabrania się zabraniać” objęła cały Paryż. Bunt ten skończył się niepowodzeniem, nie pod presją sił prawa porządku, tylko przez niedojrzałość i krótkowzroczność jego uczestników. Podobnie, nie udały się próby stworzenia w 1970 roku w Amsterdamie Wolnego Państwa Pomarańczowego oraz liczne eksperymenty z komunami i wioskami alternatywnymi. A jednak ich klęska stała się początkiem nowej epoki, w której eksperyment dotyczący doświadczania życia stał się ważniejszy od “walki o przetrwanie”.

Współczesny świat w umierającym dwudziestym wieku ma już za sobą kontrkulturowy bunt dziecka przeciwko reżimowi Ojca. A jednak to właśnie w świecie dziecka obecnie żyjemy, pomni doświadczeń przeszłości i skazani na życie w kulturze pełnej niespodzianek i wieloznaczności, które napawają nas tyle niepokojem, co wyzwaniem przed wielką przygodą.

Dariusz Misiuna

Share Button