Skatologia czyli czarna sztuka

Nie tylko w starożytnej medycynie i tantrze ceniono tę czarną sztukę. Zajmowała ona również poczesne miejsce w alchemii. Pierwszą fazę dzieła alchemicznego nazywano Nigredo, czernią. Cechowały ją zgniłość, rozkład, śmierć. Symbolika Saturna dominowała w opisie tej fazy. Niektóre rękopisy przedstawiały też rysunki naczyń szklanych, zawierających czarne składniki i ciemne płyny, których pochodzenie pozostaje tajemnicą. Pisarze często wzmiankowali, że tę tajemniczą substancję można znaleźć wszędzie w świecie widzialnym, lecz jest ona niedoceniana i pogardzana przez ludzi.
“Fekalia, prochy i inne pozostałości uznaje się za rzeczy wartościowe, którymi nie wolno synowi sztuki pogardzać i odrzucać, ponieważ to ponoć dzięki nim tworzone jest złoto lub też one same są złotem, to jest prawdziwym zlotem filozofów, a nie kruszcem” (Julius Evola “Die Hermetische Tradition).

Ci z alchemików, którzy nie uważali za swoją dziedzinę filozofię ducha ani też świętą naukę ujawniającą w psychodelicznych alegoriach rozmaite mądre doktryny starożytnego wschodu i zachodu, tylko interesowali się zwyczajną nauką, poświęconą przemianie fizycznej, zaczęli poszukiwać w życiu codziennym substancji przypominających te, które opisywały i przedstawi ały okultystyczne rękopisy.
“Ptaki i ryby przynoszą nam lapis. Każdy człowiek go posiada. Jest on wszędzie, wewnątrz mnie samego, we wszystkich rzeczach w czasie i przestrzeni. Gotów jest nawet dać się zepsuć. () Lapis znają wszyscy ludzie, młodzi i starzy. Można go znaleźć na wsi, w wioskach, w miastach, w każdej rzeczy stworzonej przez Boga. A jednak każdy nim pogardza. Bogaci i biedni mają z nim do czynienia na co dzień. Wyrzuca się go na ulice. B awią się nim dzieci. Nikt go nie ceni, choć jest on, jak ludzka dusza, najcudowniejszą i najcenniejszą rzeczą na świecie, posiadającą moc obalania królów i cesarzy. A mimo to uważa się go za najbardziej nędzną i godną pogardy z rzeczy ziemskich. ().. ten kamień, który nie jest kamieniem, wartość bez wartości, rzecz wieloraka bez kształtu, nieznane każdemu znane (Mircea Eliade “Kowale i alchemicy”).

Czy jednak odchody ludzkie i zwierzęce mogą być tą tajemniczą, wysokokaratową prima materią, z której wyrabia się złoto? Wielu boi się ubrudzić ręce, dotykając się gówna podczas działań magicznych. Są jednak tacy artyści czerni, faustyczni badacze, którzy nie mają takich obaw. Żywiąc nadzieję, że coś odkryją, traktują czarną sztukę dosłownie, zstępują do mrocznych pokoi i wychodków, by odkryć złote misterium ekskrementów, podejmują leworęczną ścieżkę alchemii.
“Pisuary, toalety, wychodki to centra tajemnej duchowości – wciąż nie doceniane” (Fritz von Herzmanovsky-Orlando w liście do Alfreda Kubina z 22 XII 1914 roku)
“Średniowieczny alchemik doszukując się treści w substancjach uznawanych za nieczyste był chyba najbliższy dawnym naukom. Cechowała go świadomość, że brud jest zewnętrzną postacią ukrytego Boga, a szczere złoto można odnaleźć w rudach i metalach powszechnie odrzucanych przez tych ludzi, którzy nie potrafią odróżnić rzeczy wartościowych od bezwartościowych” (Michael D. Eschner, “Die geheimen sexualmagischen Unterweisungen des Tieres 666”).

Share Button