Narodziny Zenarchii

„Nauczam tego, czego nauczali moi poprzednicy – ludzie władczy i agresywni rzadko umierają naturalną śmiercią. Wiedza ta stanowi fundament mojego dzieła.”

„Każdy, kto stara się władać sobą lub innymi, wcześniej czy później stanie się frustratem, ponieważ będzie się mu wymykać wszystko, czego się tylko tknie. Mędrzec nie wykonuje podobnych ruchów. Nie popełnia błędów. Nie ma nic do stracenia, a zatem żyje w zgodzie ze sobą.”

„Ten, kto zamierza przejąć władanie nad jakimś państwem i przekształcić je zgodnie ze swoim planem, jest z góry skazany na porażkę. ‘Ludzkość’ to pojęcie abstrakcyjne. Nie da się go dostosować do własnych wyobrażeń. Każdy władca-reformator ma do czynienia z różnego rodzaju ludźmi. Niektórzy z nich są tacy, jacy się wydają, inni skrywają się pod pozorami. Niektórzy przychodzą mu z pomocą, inni się opierają. Niektórzy są silni i odpowiedzialni, na innych nie można polegać. Dlatego mędrzec nigdy nie zabiera się za rzeczy i nie usiłuje zreformować człowieka. Zamiast tego zajmuje się przemianą siebie samego. Daje przykład innym. Nigdy nie zmusza nikogo do niczego.”

„Mimo iż nic nie jest bardziej delikatne od wody, to właśnie ona najlepiej potrafi atakować twarde substancje. W podobnysposób ludzie nie posiadający władzy potrafią pokonać możnowładców. Silnych zwyciężają delikatnością. (W gruncie rzeczy każdy o tym wie, ale nikt nie korzysta z tego w praktyce.) Tak więc Mędrzec akceptuje hańbę swego kraju, stając się w ten sposób prawdziwym patriotą. Wykazuje się niezmąconą cierpliwością i z tego powodu warto za nim podążać.” (Tao Te Cing Laozi w przekładzie Ho Szi Mina.)

Następna Zenarchia, wydana 16 września 1968 roku, rozpoczynała się poematem, który napisałem tuż przed wielkanocnym Love-In w 1967 roku:

Postaw wszystko na czystą poezję!
Niech zew anarchii w twym życiu zagości!
Wzbogać się o radość i finezję;
Nie bój się przyjść i zagrać w grę wolności.

Zobacz w sklepie:
Kerry W. Thornley
Zenarchia
22,00 zł

„Państwa totalitarne wiedzą, jak wielkim zagrożeniem mogą być dla nich artyści. Mają słuszne przeczucie, jakkolwiek kierują się błędnymi przesłankami, że każda sztuka jest propagandą. Dlatego też wszelka sztuka, która ich nie popiera, musi działać na ich niekorzyść. Intuicja podpowiada im, że artyści nie są nieszkodliwymi ekscentrykami, tylko ludźmi, którzy pod pozorem tworzenia błahostek odkrywają nowe poziomy rzeczywistości. Jeżeli więc wyzwolony artysta nie chce być rozerwanym na strzępy, pragnąc uniknąć losu Orfeusza, musi dobrze opanować strategię obrony. Musi nauczyć się ukrywać swoje odkrycia tak dobrze jak w dżudo taoizmu i zenu. Musi nauczyć się ‘jawić wszystkim dla każdego’, ponieważ, jak przekonujemy się z dziejów zen, każda czynność może prowadzić do wyzwolenia: lepienie garnków, projektowanie ogrodów, układanie kwiatów, budowanie domów, podawanie herbaty, a nawet szermierka. Nie trzeba afiszować się jako psychoterapeuta lub guru. Taka osoba jest artystą we wszystkim co robi, nie tylko dlatego, że robi to pięknie, ale również dlatego że się tym bawi. Posługując się żargonem światka jazzowego, można powiedzieć, że sprawdza się na każdej scenie. Potrafi sobie wytańczyć najśmielszą aranżację – jak lśniące czernią buty czarnego człowieka. Swinguje.” (z: Psychotherapy East and West Alana Wattsa, Random House, 1961)

Pozbądź się ograniczeń i dostrzeż w swym sercu
Kwiaty spowite czarem jak w ślubnym kobiercu.

[Tłumaczenie: Dariusz Misiuna]

Share Button