Nasze „jaźnie” i nasze „światy”

Sporo sztuk i powieści, które w latach trzydziestych wydawały się „brutalnie realistyczne”, obecnie trochę wyblakło i nawet trąci myszką, ponieważ nie żyjemy już w tym samym środowisku semantycznym, co sześćdziesiąt lat temu. Ulissesowi Joyce’a udało się uniknąć tego losu, ponieważ nie prezentuje żadnego konkretnego punktu widzenia. Jego multinarracyjna technika przygląda się rzeczywistości z wielu perspektyw. Podobny wyczyn udał się fizykom post-kopenhaskim, przyjmującym coś w rodzaju modelowego agnostycyzmu, zgodnie z którym żaden model w pełni nie oddaje natury świata.

Wyobraźcie sobie mapę, która nie stara się dokładnie pokazać „całego” świata, ale coś mniej wymagającego — ot, na przykład, cały Dublin. Rzecz jasna, taka mapa musiałaby zajmować równie rozległy obszar jak Dublin. Musiałaby również uwzględnić tryliard poruszających się punktów: półtora miliona ludzi, tyle samo szczurów, kilka milionów myszy, pewnie miliardy robaków, setki miliardów mikrobów itd.

Jeśliby miała powiedzieć całą prawdę o Dublinie, musiałaby pozwolić się poruszać się tym punkcikom przez co najmniej dwa tysiąclecia, ponieważ mniej więcej tyle lat liczy sobie osadnictwo nad rzeką Anna Liffey.

 

Nawet w takim przypadku nie mówiłaby jednak wszystkiego o Dublinie, ponieważ, gdyby nawet naniesiono na nią budynki i meble, nie uwzględniałaby myśli i uczuć jego mieszkańców.

Powiedzmy jednak, że w jakiś sposób udałoby się rozwiązać ten problem, to i tak owa mapa nie zadowoliłaby geologa, który chciałby poznać skład chemiczny i ewolucję skał oraz ziemi, na których zbudowano Dublin.

To tyle, jeśli chodzi o świat „zewnętrzny”. Jaka mapa mogłaby powiedzieć „wszystko” o Tobie?

Zobacz w sklepie:
Robert Anton Wilson
Psychologia kwantowa
Cena: 34,00 zł

Share Button