Wdruki i tunele rzeczywistości

Przyjrzyjmy się może teraz temu, co o tych misteriach sądzi dr Leary.

W celu zrozumienia przestrzeni neurologicznej dr Leary zakłada, że nasz system nerwowy potencjalnie składa się z ośmiu obwodów, „biegów”, czy też mini-mózgów. Zazwyczaj pierwsze cztery obwody znajdują się w lewej półkuli i są odpowiedzialne za nasze życie na Ziemi. Pozostałe cztery mają charakter „pozaziemski” i spoczywają w „uśpionej”, nieaktywnej, prawej półkuli. Są one odpowiedzialne za naszą dalszą ewolucję. W ten sposób można zrozumieć, dlaczego u przeciętnego człowieka prawa półkula jest nieaktywna i aktywizuje się dopiero po zażyciu psychedelików.

Pozwólcie, że pokrótce scharakteryzuję każdy z tych czterech „mózgów”.

I. Obwód przetrwania biologicznego. Około 2-3 miliardy lat temu jako pierwszy rozwinął się mózg bezkręgowców. Mózg ten aktywizuje się podczas narodzin człowieka. Programuje percepcję w taki sposób, by postrzegała świat w kategoriach „albo-albo”, dzieląc rzeczy na pożywne i pomocne (czyli takie, do których warto się zbliżyć) oraz trujące i niebezpieczne (czyli takie, których należy unikać, bądź uprzedzić atakiem). W zależności od tego, jak zostanie on wdrukowany, dany osobnik będzie w dalszym życiu ufny bądź podejrzliwy. Obwód ten jest również odpowiedzialny za rozpoznawanie bodźców zewnętrznych, które decydują o tym, że czegoś szukamy a czego innego unikamy.

II. Obwód emocjonalny. Ten drugi, bardziej zaawansowany bio-komputer ukształtował się wtedy, gdy pojawiły się kręgowce i rozpoczęły walkę o terytorium (prawdopodobnie ok. 500 milionów lat p.n.e.). W przypadku jednostek ten większy tunel rzeczywistości otwiera się wtedy, gdy mały człowieczek przestaje czołgać się i zaczyna chodzić. Jak wie każdy rodzic, pędrak nie jest już biernym (troszczącym się wyłącznie o przetrwanie biologiczne) niemowlakiem, ale obeznanym w polityce ssaków, pełnym fizycznych (i psychicznych) roszczeń, pełnoprawnym członkiem rodziny, gotowym do uczestniczenia w jej życiu. Znów, najważniejszy jest pierwszy wdruk obwodu, który pozostaje na całe życie, chyba że zostanie wymazany podczas prania mózgu. To dzięki niemu dana jednostka posiada predyspozycje do dominacji i agresji bądź bierności i kooperacji. Kiedy więc mówimy, że jakaś osoba zachowuje się nazbyt emocjonalnie, egoistycznie, „niczym dwulatek”, mamy na myśli to, że ślepo podąża jednym z tuneli rzeczywistości wdrukowanym na tym obwodzie.

III. Obwód zręcznościowo-symboliczny. Ten trzeci mózg ukształtował się wtedy, gdy istoty człekokształtne zaczęły wyodrębniać się z reszty stada (ok. 4-5 milionów lat p.n.e.) i aktywizuje się, kiedy starsze dziecko zaczyna bawić się przedmiotami, oraz wysyła i odbiera sygnały krtaniowe (jednostki ludzkiej mowy). Tak więc, jeśli otoczenie będzie pobudzało je w wystarczającym stopniu, dziecko otrzyma wdruk „bystrości”, dzięki czemu stanie się zręczne i wygadane.

Natomiast jeśli w jego otoczeniu będzie zbyt wielu głupców, dziecko otrzyma wdruk „tępoty”, tj. zatrzyma się w rozwoju na poziomie pięciolatka nie umiejącego radzić sobie z artefaktami i ślepego na symbole.

W języku potocznym pierwszy obwód nazywa się „świadomością” per se. Chodzi tu o uczucie, że jest się tu i teraz w swoim ciele, które należy chronić. (Dlatego gdy jesteśmy „nie-świadomi”, znieczuleniu ulega pierwszy obwód, dzięki czemu lekarze mogą przeprowadzić na nas operację chirurgiczną , a nasi wrogowie mogą nas zaatakować, ponieważ i tak im nie uciekniemy.) W tym samym potocznym języku drugi obwód nazywa się „ego”. Tak zwane „ego” to drugi obwód związany z ssaczym poczuciem statusu (znaczenia-nieznaczenia) w danym stadzie lub plemieniu. Tymczasem trzeci obwód składa się z tego, co zazwyczaj nazywamy „umysłem”, czyli ze zdolności otrzymywania, integrowania i przekazywania sygnałów przy pomocy człekokształtnej ręki (artefaktów) i człekokształtnych dziewięciu mięśni krtaniowych (mowy).

Mniej więcej w wieku 31⁄2 lat każda osoba ma już wdrukowane te trzy obwody, a wraz z nimi konkretny stopień i styl zaufania/nieufności, który zabarwia jej „świadomość”, konkretny stopień i styl asertywności/uległości, wyznaczający status jej „ego”, oraz konkretny stopień i styl bystrości/tępoty, który będzie charakteryzował pracę „umysłu” z przedmiotami i ideami.

Z punktu widzenia ewolucji gatunków pierwszy mózg wyłonił się u bezkręgowców biernie płynących w stronę pożywienia i uciekających przed niebezpieczeństwem; drugi mózg pojawił się wraz ze ssakami walczącymi o pozycję w stadzie lub plemieniu; natomiast trzeci mózg rozwinął się w paleolicie i w sposób bezpośredni wiąże się z ludzką kulturą oraz radzeniem sobie z życiem za pośrednictwem rozmaitych wytworzonych przez człowieka narzędzi i symboli.

Z kolei czwarty mózg determinuje wyjście poza świat istot człekokształtnych i charakteryzuje istoty z gatunku Homo sapiens, czyli cywilizowanych ludzi. Jest to:

IV. Obwód społeczno-seksualny. Czwarty mózg ukształtował się około 30 tysięcy lat p.n.e., kiedy ze stad istot człekokształtnych narodziły się ludzkie społeczności, wyznaczające swoim członkom specyficzne role płciowe. Aktywizuje się w wieku dojrzewania, kiedy sygnały DNA wyzwalają z gruczołów odpowiednie substancje neurochemiczne, które zawiadują przemianą osoby niedojrzałej płciowo w osobę dorosłą. Podczas pierwszych orgazmów oraz stosunków seksualnych dochodzi do wdruków programów, które determinują naszą przyszłą seksualność. Wdruki te można zmienić tylko pod wpływem prania mózgu bądź chemicznego reprogramowania.

Posługując się językiem potocznym, można powiedzieć, że ten czwarty obwód jest równoznaczny „dojrzałej osobowości”.

Badania Mastersa i Johnson wykazały, że rozmaite „dysfunkcje” seksualne – tzw. „perwersje” i „fetysze”, upośledzenia życia płciowego – impotencja, oziębłość, czy przedwczesny wytrysk, oraz zachowania uchodzące w danej kulturze za „grzeszne” są uwarunkowane specyficznymi doświadczeniami, jakie stają się udziałem osoby dojrzewającej. To samo dotyczy „przystosowanych”, „normalnych” osób mechanicznie powtarzających wzorce seksualne zaszczepione podczas swych pierwszych doświadczeń. Nasze życie seksualne jest bowiem w równym stopniu repetytywne jak życie pozostałych ssaków (a także ptaków, ryb i owadów).

Te cztery obwody stanowią podstawowe wyposażenie każdej dorosłej osoby.

Wypada wszakże powiedzieć, dlaczego Leary nazywa je „ziemskimi”. Otóż, ewoluowały one i zostały ukształtowane przez warunki grawitacyjne, klimatyczne i energetyczne determinujące przetrwanie i reprodukcję na naszej planecie krążącej wokół gwiazdy typu G. Według Leary’ego inteligentne organizmy urodzone w kosmosie, nie żyjące na dnie wielotysięcznokilometrowej studni grawitacyjnej, nie walczące o terytorium na ograniczonej przestrzeni planetarnej, nieskrępowane parametrami przodu-tyłu, góry-dołu, prawa-lewa, determinującymi życie na Ziemi, nieuchronnie rozwinęłyby inne obwody neurologiczne, których wdruk dokonywałby się w odmienny, mało euklidesowy sposób.

Parametry przodu i tyłu odgrywają podstawową rolę w biokomputerze operującym na pierwszym obwodzie. Wyznaczają ruch do przodu, obwąchiwanie, dotykanie, smakowanie, gryzienie albo ruch do tyłu, uciekanie, wycofywanie.

Parametry góry i dołu, bezpośrednio związane z poczuciem grawitacji, pojawiają się we wszystkich raportach etiologicznych na temat walk zwierząt. Stroszenie się, puszenie, nadymanie ciała do jak największych rozmiarów, warczenie, wycie, wrzeszczenie albo kulenie się ze strachu, chowanie ogona między nogi, delikatne pomrukiwanie, ukrywanie się, pełzanie i kurczenie to sygnały dominacji i uległości znane iguanie, psu, ptakowi, jak i przewodniczącemu zarządu lokalnego banku. Wszystkie te „refleksy” składają się na „ego”, czyli drugi obwód.

Parametry prawa i lewa wyznaczają podstawową polaryzację położenia ciała na naszej planecie. Dominacja praworęczności i związanego z nią myślenia linearnego, osadzonego w lewej półkuli mózgu, to dwie główne cechy naszego normalnego obcowania z artefaktami i ideami. Tworzą one trzeci obwód, nazywany też „umysłem”.

To nie przypadek, że nasza logika (oraz design komputerowy) posługują się tą właśnie strukturą binarną, która cechuje wszystkie wspomniane tu obwody. Nie jest również przypadkiem, że nasza geometria, aż do ostatniego stulecia, sztywno trzymała się reguł Euklidesa. Albowiem geometria euklidesowa, logika arystotelesowska i fizyka newtonowska to metaprogramy poddające syntezie i uogólnieniu całe to oprogramowanie związane z parametrami przodu i tyłu, góry i dołu, oraz prawa i lewa.

W przypadku czwartego obwodu, zajmującego się międzypokoleniowym przekazem kultury plemiennej, wkraczamy w czwarty wymiar, czyli czas.

A ponieważ każdy z tych tuneli rzeczywistości składa się z wdruków biochemicznych, czyli matryc systemu nerwowego, można je uruchomić przy pomocy neurotransmiterów i narkotyków.

Wystarczy na przykład zażyć opium, by doświadczyć w pełni funkcji pierwszego mózgu. Mamuśka Opium i Siostrzyczka Morfina sprowadzą was do poziomu inteligencji komórkowej, opływowej świadomości noworodka zainteresowanego wyłącznie własnym przetrwaniem. (Dlatego właśnie freudyści utożsamiają uzależnienie od opiatów z pragnieniem powrotu do stanu niemowlęctwa.)

W celu aktywizacji drugiego tunelu rzeczywistości wystarczy solidnie sobie wypić, albowiem, gdy alkohol uderza do głowy, natychmiast dochodzą do głosu wszelkie zapędy terytorialne kręgowców oraz reguły ssaczej polityki. Thomas Nashe miał dobrą intuicję, kiedy poszczególnym stanom upojenia nadawał odzwierzęce etykiety: „pijany jak osioł”, „pijany jak kozioł”, „pijany jak świnia”, „pijany jak niedźwiedź” itd.

Z kolei w celu aktywizacji trzeciego obwodu należy napić się kawy lub herbaty, zastosować wysokoproteinową dietę lub zażyć speeda czy kokainę.

Jak dotąd nie udało się zsyntetyzować neurotransmitera, który uruchamiałby obwód czwarty, wiadomo jednak, że jest on wydzielany z gruczołów po osiągnięciu dojrzałości i z dużym hukiem przepływa przez arterie młodzieży.

Warto tu zauważyć, że żaden z tych ziemskich narkotyków nie jest w stanie zmienić podstawowych, biochemicznych wdruków, a co najwyżej wyzwala te wszystkie zachowania, których wzorce zostały ustanowione na pierwszym etapie wdruków. I tak na przykład drugoobwodowy pijak popisuje się jedynie tymi emocjonalnymi sztuczkami i gierkami, których nauczył się od rodziców we wczesnym dzieciństwie, a trzecioobwodowy „myśliciel” nie jest w stanie wyrwać się z zaklętego kręgu permutacji i kombinacji, jakich nauczył się w późniejszym okresie warunkowania.

Niemniej cały ten automatyzm pawłowowsko-skinnerowski ulega drastycznej zmianie, kiedy następuje przejście do prawej półkuli, a wraz z nim rozpoczyna się podróż ku pozaziemskim substancjom chemicznym i obwodom neurologicznym.

Oto cztery „mózgi”, które zdaniem Leary’ego wyznaczają przyszłą ewolucję człowieka:

V. Obwód neurosomatyczny, czyli „mózg cielesny”. Gdy następuje jego aktywizacja, znika płaska, euklidesowa rzeczywistość i wkraczamy w świat wielowymiarowy. Jak powiada Marshall McLuhan, przemieszczamy się z przestrzeni wizualnej do wszechogarniającej przestrzeni sensorycznej. Odrywamy się od zniewalającej mechaniki pierwszych czterech obwodów, która nakazywała nam powtarzanie utrwalonych wzorców i zaczynamy wieść żywot pełen zdziwień i porywów rozkoszy. Z tej również przyczyny obwód ten można włączyć przy pomocy trawki lub praktyk tantrycznych.

Ten piąty mózg zaczął wyłaniać się mniej więcej 4 tysiące lat temu w pierwszych cywilizacjach czasu wolnego i był już całkiem rozpowszechniony w ostatnich stuleciach (na długo przed „rewolucją narkotykową”) , co widać wyraźnie na przykładzie hedonistycznej sztuki Indii, Chin, Rzymu i innych pokrewnych społeczeństw. Całkiem niedawno zespół badawczy Ornsteina wykazał przy pomocy elektroencefalogramów, że aktywizacja tego obwodu wiąże się z pierwszym przeskokiem z linearnej lewej półkuli mózgowej do analogowej prawej półkuli.

Otwieranie tego obwodu od dawna stanowi ulubione zajęcie „techników od okultyzmu”, czyli tantrycznych szamanów i hatha-joginów. I podczas gdy samo wkraczanie do tego tunelu rzeczywistości odbywa się przy pomocy takich technik jak deprywacja zmysłowa, izolacja społeczna, fizjologiczny stres, czy duży szok (jak w przypadku praktyk ceremonialnego terroru, stosowanych przez Don Juana Matusa czy Aleistera Crowleya), tradycyjnie było ono zarezerwowane dla wykształconej arystokracji społeczeństw czasu wolnego, która rozwiązała wszelkie bolączki związane z czterema ziemskimi obwodami.

Około 20 tysięcy lat temu szamani z rejonu Morza Kaspijskiego odkryli pewien szczególny neurotransmiter uruchamiający działanie tego mózgu, który za pośrednictwem magów i czarowników rozprzestrzenił się w Eurazji i Afryce. Mowa tu oczywiście o cannabis, zielu, Maryśce.

To nie przypadek, że ludzie palący trawę zazwyczaj mówią o odlocie lub „byciu na haju”, albowiem z perspektywy ewolucyjnej przekroczenie ograniczeń związanych z grawitacją, digitalnością, linearnością, logiką binarną, Arystotelesem, Newtonem i Euklidesem, czyli tym wszystkim, co tworzy podbudowę pierwszych czterech obwodów, stanowi część naszych neurologicznych przygotowań do nieuchronnej migracji z tej planety. Również dlatego tak wielu palaczy marihuany zachwyca się serialem Star Trek i fantastyką naukową. (W kalifornijskim mieście Berkeley, stanowiącym bez wątpienia amerykańską stolicę marihuany, znajduje się pewien sklep dla zmotoryzowanych, w którym można wydać grubo ponad pięćset dolarów na wszelakie gadżety związane ze Star Trek: książki, magazyny, biuletyny, znaczki, nalepki zdjęcia, plakaty, taśmy, a nawet projekty statku Enterprise.)

Pozaziemskie konotacje sformułowania „bycie na haju” są dobrze znane samym astronautom, albowiem 85% tych śmiałków, którzy przekroczyli pole ziemskiej grawitacji opisuje „przeżycia mistyczne” bliskie stanom nagłej rozkoszy, doznawanej podczas aktywizacji obwodu neurosomatycznego. „Żadne zdjęcie nie jest w stanie oddać piękna Ziemi” – zachwyca się kapitan Ed Mitchell swymi doznaniami w stanie nieważkości, a w jego słowach pobrzmiewa nuta znana dobrym joginom i przypalaczom. Żadne zdjęcie nie jest w stanie tego oddać, ponieważ wszystko to znajduje się w środku układu nerwowego.

Według Leary’ego, kiedy w odpowiednim czasie wchodzimy w stan nieważkości, naciskamy spust, który uruchamia przemianę neurosomatyczną. W dawnych czasach do przemiany tej dochodziło przy pomocy ćwiczeń jogicznych i praktyk szamańskich, oraz za pośrednictwem cannabis, substancji stymulującej piąty obwód. Obecnie dysponujemy znacznie szerszym zasobem środków, które służą do hedonistycznego podboju grawitacji. Wystarczy wspomnieć o surfingu, jeździe na nartach, skokach narciarskich i nowej kulturze seksualnej (masażach zmysłowych, wibratorach, importowanej sztuce tantrycznej itp.). Ów odlot czasami określa się mianem „odpłynięcia”. Równie dobrze może go charakteryzować metafora zen: „jedna stopa nad ziemią”.

VI. Obwód neuroelektryczny. Szósty mózg obejmuje układ nerwowy, który jest świadom samego siebie i niezależny od grawitacyjnych map rzeczywistości (obwody I-IV), a nawet rozkoszy cielesnych (obwód V). Semantyk, hrabia Korzybski nazywał ten stan „świadomością abstrahowania”. Dr John Lilly nazywa go „metaprogramowaniem”, czyli uświadamianiem sobie programowania swego programowania, ponieważ ta einsteinowska świadomość wie doskonale, że euklidesowe, newtonowskie i arystotelesowskie mapy rzeczywistości to jedynie trzy spośród miliardów możliwych programów i modeli doświadczenia. Poczułem to na własnej skórze, kiedy udało mi się włączyć ten obwód przy pomocy pejotlu, LSD i crowleyowskich metaprogramów magicznych.

Wydaje się, że ten poziom funkcjonowania mózgu po raz pierwszy osiągnięto 500 lat p.n.e. w niektórych grupach „okultystycznych” skupionych wokół „jedwabnego szlaku” (Rzym-Indie Północne). Znajduje się on tak daleko od ziemskich tuneli rzeczywistości, że osoby, które go osiągnęły, mają problemy z komunikacją z inżynierami przyjemności z piątego obwodu, nie mówiąc już o zwyczajnych ludziach (obwody I-IV).

Ten neuroelektryczny obwód cechuje duża prędkość, wielość możliwości, relatywizm, fuzja wszelkich percepcji w pararelne, fantastyczno-naukowe światy naprzemiennych możliwości.

Zostaje tu przekroczona polityka ssacza, która zawiaduje walką o władzę nad ziemskim terytorium. Walka ta wydaje się być statyczną, sztuczną, przesadzoną szaradą. Nikogo nie zmusza się do poruszania się po czyimś terytorium ani nie wywiera się presji gierkami emocjonalnymi typowymi dla oper mydlanych. Zamiast tego można świadomie wybierać, czy chce z kimś dzielić dany model rzeczywistości.

Na temat otwierania szóstego obwodu można przeczytać w średniowiecznych i renesansowych księgach alchemików i iluminatów. Wspomina się o tym również w zaawansowanej radża jodze. Stanu tego doznało jednak niewielu.

Nie istnieje żadna substancja chemiczna umożliwiająca aktywizację tego obwodu, jednakże niektóre mocne psychedeliki, jak meskalina i psylocybina, otwierają układ nerwowy na przekazy z pogranicza piątego i szóstego obwodu. Mówi się wtedy o „podróżowaniu” w odróżnieniu od typowego dla piątego obwodu „bycia na haju”.

Niestety, represje stosowane wobec badań naukowych poświęconych tej tematyce sprawiły, że zdelegalizowana kultura narkotykowa zwróciła się ku typowemu dla piątego obwodu hedonizmowi i przednaukowym tunelom rzeczywistości (odrodzenie okultystyczne, solipsyzm, pop-orientalizm). Bez naukowej dyscypliny i metodologii trudno jednak oczekiwać, by wiele osób odczytało często przerażające (ale niezwykle istotne z filozoficznego punktu widzenia) sygnały metaprogramowania z szóstego obwodu. Nieliczni naukowcy, kontynuujący swe badania, zachowują się zupełnie jak heretycy w czasach inkwizycji. Nie nagłaśniają wyników swych badań, a jedynie rozmawiają o nich w wąskim gronie specjalistów. (Pomyśleć, że Wolter ogłosił nastanie Wieku Rozumu dwieście lat temu, a wciąż żyjemy w epoce ciemności.) Tymczasem większość podziemnych alchemików porzuciła tę ryzykowną pracę, pogrążając się w erotycznych tunelach piątego obwodu.

Z perspektywy ewolucyjnej zadaniem szóstego obwodu jest umożliwienie nam komunikacji na poziomie einsteinowskich względności i przyspieszeń neuroelektrycznych, w sposób bezpośredni, bez konieczności posługiwania się językowo-manualnymi symbolami, poprzez sprzężenie zwrotne, telepatię i sieć komputerową. Albowiem kiedy dokona się migracja kosmiczna, sygnały neuroelektryczne stopniowo zastąpią „mowę”.

Kiedy ludzie wygrzebią się z dna atmosferyczno-grawitacyjnej studni naszej planety, przyspieszona inteligencja szóstego obwodu pozwoli im na wysokoenergetyczną komunikację z „istotami wyżej rozwiniętymi”, czyli nami-samymi-w-przyszłości, oraz innym gatunkami post-ziemskimi.

Wystarczy uświadomić sobie, że wszelkie przeżycia związane z „odlotami” mają w istocie swej charakter pozaziemski, a wszystkie nasze rozważania staną się urzekająco proste i zrozumiałe. O ile bowiem w przypadku piątego obwodu mamy do czynienia z przygotowaniem do następnej fazy ewolucji, czyli opuszczenia tej planety, o tyle szósty obwód dotyczy przygotowań do jeszcze kolejnego kroku, czyli komunikacji międzygatunkowej z wysoko rozwiniętymi istotami, posiadającymi elektroniczne (post-werbalne) tunele rzeczywistości.

Szósty obwód jest „kosmicznym tłumaczem”, o którym często rozpisują się pisarze fantastyki naukowej, wbudowanym w nasze mózgi dzięki taśmie DNA, tak samo jak obwody przyszłego motyla tkwią już w gąsienicy.

VII. Obwód neurogenetyczny. Siódmy obwód wkracza do akcji, gdy układ nerwowy zaczyna odbierać sygnały z samego środka neuronu, z dialogu, jaki się toczy między DNA a RNA. Pierwsi ludzie, którzy tego doznali, mówili o „wspomnieniach z poprzednich wcieleń”, „reinkarnacji”, czy „nieśmiertelności”. Realność ich doświadczeń znajduje swe potwierdzenie w tym, że wielu z nich (głównie hinduiści i sufi) dostarczyło niezwykle celnych wizji poetyckich ewolucji człowieka na prawie dwa tysiące lat przed Darwinem i przewidziało nadejście nadczłowieczeństwa znacznie wcześniej niż to uczynił Nietzsche.

Obecnie dysponujemy bardziej współczesnym metaforami opisującymi funkcjonowanie tego obwodu. Mowa tu o teozoficznych „kronikach Akaszy”, jungowskiej „nieświadomości zbiorowej”, oraz „nieświadomości filogenetycznej” Grofa i Ringa. Istnieje też wiele zeznań ludzi, którzy doświadczyli wizji przeszłości i przeszłości „wychodząc z ciała” podczas śmierci klinicznej. Wizje te doskonale opisują ponadczasowość tego tunelu rzeczywistości.

Nie sposób znaleźć takich ćwiczeń jogicznych, które aktywizowałyby siódmy obwód neurologiczny, ponieważ rzadko zdarza się, by nawet najbardziej zaawansowani radża jogini rozwinęli moce towarzyszące szóstemu obwodowi.

Specyficznym neurotransmiterem tego obwodu jest, oczywiście, LSD. (Czasami również pejotl i psylocybina wytwarzają tego rodzaju doświadczenia.)

Posługując się dorobkiem współczesnej nauki można powiedzieć, że ten siódmy obwód jest archiwum genetycznym, aktywizowanym przy pomocy protein anty-histonowych. W zwojach pamięci genetycznej znajduje się zapis naszych doświadczeń od zarania życia na Ziemi. Znajduje się też zapowiedź naszej przyszłej ewolucji, obejmującej nieśmiertelność i symbiozę międzygatunkową, o czym wiedzą wszyscy, którzy dostali się do tej skarbnicy pamięci, oraz liczni naukowcy pracujący nad wydłużaniem życia ludzkiego.

Jednak dopiero teraz można zrozumieć, jaką rolę w procesie ewolucji odgrywała rewolucja kulturalna lat sześćdziesiątych, która spopularyzowała pobudzanie obwodów prawej półkuli. Jak pisze socjolog F.M. Esfandiary w książce Upwingers: „Kiedy obecnie mówimy o nieśmiertelności i o udawaniu się do innego świata, nie ma to już nic wspólnego z rozważaniami na tematy teologiczne i metafizyczne. Już teraz ludzie podróżują do innych światów i walczą o nieśmiertelność. Transcendencja przestała być koncepcją metafizyczną. Stała się rzeczywistością”.

Z punktu widzenia ewolucji zadaniem siódmego obwodu, oraz znajdujących się w nim nowoeonicznych tuneli rzeczywistości, jest przygotowanie nas do nieśmiertelności i symbiozy międzygatunkowej.

VIII. Obwód neuroatomowy. Usiądźcie wygodnie na fotelu i weźcie głęboki oddech, albowiem będziecie mieli teraz do czynienia z czymś, co niemalże przekracza możliwości ludzkiej inteligencji.

Oto bowiem prawdopodobnie świadomość poprzedza nasze biologiczne istnienie a nawet samo DNA. Świadczą o tym przeżycia związane z „wyjściem z ciała”, „projekcjami astralnymi”, kontaktami z obcymi (pozaziemskimi?) „istotami”, czy też z galaktycznym Nadumysłem. Donoszą o nich nie tylko osoby zabobonne i łatwowierne, ale i geniusze tworzący elitę ludzkości: Sokrates, Giordano Bruno, Edison, Buckminster Fuller itp. Tego rodzaju doznania stanowią codzienną strawę parapsychologów oraz naukowców pokroju dr. Johna Lilly’ego czy Carlosa Castanedy. A dr Kenneth Ring wiąże te fenomeny z czymś, co nazywa bardzo adekwatnie: „nieświadomością pozaziemską”.

Dr Leary mówi wprost o tym, że ów ósmy obwód jest „neuroatomowym” – infra, supra, meta-fizjologicznym – systemem komunikacji mechaniczno-kwantowej, nie wymagającym biologicznego przekaźnika. Rozliczne próby skonstruowania kwantowego modelu świadomości czy też świadomego modelu mechaniki kwantowej, podejmowane przez wcześniej już wspominanych, odważnych fizyków (prof. Johna Archibalda Wheelera, Saul-Paula Siraga, dr. Fritjofa Caprę, dr. Jacka Sarfattiego itp.) wyraźnie pokazują, że „świadomość atomowa”, o której po raz pierwszy pisał Leary w artykule z 1962 roku pt. „Siedem języków Boga”, może stanowić ogniwo łączące parapsychologię z parafizyką w pierwszej naukowej, empirycznej teologii eksperymentalnej.

Kiedy układ nerwowy zaczyna funkcjonować na tym poziomie, czasoprzestrzeń ulega rozmazaniu i zostaje przekroczona einsteinowska bariera „prędkości światła”. Posługując się metaforą dr. Sarfattiego, możemy powiedzieć, że uwalniamy się spod panowania „szowinizmu elektromagnetycznego”. Odbieramy wtedy przekazy zarówno z kosmicznego „mózgu”, jak i z miniaturowej helisy DNA, czyli z mózgu lokalnego, zawiadującego ewolucją na naszej planecie. Jak powiada Lao-Tsy, posłaniec z tego obwodu: „To, co największe, jest w tym, co najmniejsze”.

Specyficznym wyzwalaczem tego obwodu jest ketamina, substancja neurochemiczna, którą, jak głoszą plotki, podaje się astronautom, przygotowując ich do podróży kosmicznej. Podobny efekt można wywołać przy pomocy sporych dawek LSD.

Pamiętajmy o tym, że inteligencja neuroatomowa jest oddalona o cztery mutacje od rozpowszechnionego na Ziemi modelu cywilizacji. (W czasach współczesnych toczy się walka ideologiczna pomiędzy moralistami i kolektywistami z czwartego obwodu a hedonistycznymi indywidualistami z piątego obwodu.) Dopiero wtedy, gdy nasze ciała nie będą już wystarczać dla zaspokojenia potrzeby większego uczestnictwa w życiu kosmicznym, wrota ósmego obwodu staną przed nami otworem. Wraz z powstaniem nowych światów i nowych uniwersytetów człowiek zajmie się „nauką i sztuką bogoczłowieczeństwa”, jak to ładnie pisał Alan Watts.

Z tej perspektywy jest bardzo prawdopodobne, że tajemnicze „istoty” (anioły i kosmici), o których nieustannie mówią wizjonerzy ósmego obwodu, są przedstawicielami wyżej rozwiniętych gatunków, które zdążyły już osiągnąć ten poziom ewolucji. Możliwe jest jednak również to, że jak sądzą Leary i Sarfatti, istoty te są nami-samymi-w-przyszłości.

Dzięki ziemskim obwodom, znajdującym się w lewej półkuli mózgu, możemy dowiedzieć się bardzo wiele na temat przeszłości i teraźniejszości naszej ewolucji. Dzięki pozaziemskim obwodom, znajdującym się w prawej półkuli, możemy poznać scenariusz przyszłej ewolucji.

Jak dotąd znane są nam dwie różne interpretacje przyczyn wybuchu rewolucji narkotykowej. Pierwszą w wyszukany sposób przedstawia antropolog Weston LaBarre, a w bezpardonowo ordynarny, ignorancki sposób nagłaśniają moralistyczne massmedia, szerzące propagandę antynarkotykową w szkołach i pop-kulturze. Interpretacja ta powiada, że masowe porzucanie konsumpcji legalnych, dołujących używek na rzecz nielegalnych, odpalających używek wynika z tego, że żyjemy obecnie w trudnych czasach i coraz więcej ludzi ucieka od rzeczywistości w świat fantazji.

Na podstawie tej teorii można co najwyżej częściowo wytłumaczyć najgorszy z aspektów rewolucji narkotykowej, czyli bezmyślne stosowanie narkotyków przez całkowicie niedojrzałych osobników. Jednak zupełnie nie sprawdza się ona w przypadku milionów szanowanych lekarzy, prawników, inżynierów itp., którzy odstawiają popularny intoksykant drugiego obwodu, alkohol, ponieważ wolą osiągać stan ekstazy przy pomocy cudownego specyfiku piątego obwodu, marihuany.

Nie potrafi ona również wytłumaczyć istnienia wybitnych filozofów szóstego obwodu, takich jak Aldous Huxley, dr Stanislav Grof, Masters-Houston, Alan W. Watts, Carlos Castaneda, dr John Lilly oraz liczni badacze świadomości, obdarzeni dużą inteligencją i głęboką wrażliwością.

O wiele bardziej wiarygodna teoria, opracowana przez Normana Zinberga na podstawie dzieła Marshalla McLuhana, powiada że współczesne media elektroniczne tak bardzo zmieniły parametry układu nerwowego, iż młodzi ludzie nie potrafią już cieszyć się takimi „linearnymi” narkotykami jak alkohol i szukają sensu w „nie-linearnych” ziołach i psychedelikach.

Nie sposób odmówić słuszności tej teorii, jednak jest ona zbyt ograniczona i przecenia wpływ telewizji oraz komputerów, jednocześnie nie zwracając uwagi na to, co się obecnie dzieje w świecie technologii, czyli toczącą się rewolucję fantastyczno-naukową, której najbardziej znaczącymi aspektami są: migracja kosmiczna, rozwój inteligencji oraz przedłużenie życia – podstawowe składniki formuły S.M.I².L.E. Timothy’ego Leary’ego.

Nie będzie przesadą, jeśli stwierdzimy, że migracja kosmiczna plus rozwój inteligencji plus przedłużenie życia oznacza rozwój ludzkości w czasoprzestrzeni.

S.M.I².L.E. = ∞

Nie trzeba popadać w technologiczny mistycyzm Charlesa Forta, by wiedzieć o tym, że metaprogram DNA wie więcej na temat naszej przyszłej ewolucji, aniżeli jakiekolwiek indywidualne układy nerwowe, przypominające gigantyczne roboty czy też sensory DNA. Dlatego można powiedzieć, że powieści, pisane przez tak znakomitych fantastów jak Stapledon, Clark i Heinlein, czy też kubrickowska 2001: Odyseja kosmiczna, to sygnały DNA przekazywane nam za pośrednictwem intuicyjnej prawej półkuli mózgowej, dzięki którym stajemy się lepiej przygotowani do pozaziemskiej mutacji.

Nic więc dziwnego, że mainstreamowi intelektualiści, spadkobiercy platońsko-arystokratycznej tradycji zakazującej dżentelmenom babrania się w jakichkolwiek eksperymentach, odczuwają wstręt zarówno do fantastyki naukowej jak i kultury narkotykowej. Nie ma również nic dziwnego w tym, że katalogi pisma Whole Eart Review – stworzonego przez Stewarta Branda, ucznia Kena Keseya – stanowią Biblię dla tych wszystkich odlotowców, którzy wyjechali z miasta na wieś i są spragnieni wiedzy na temat eko-technologicznych gadżetów, jakie zdaniem Platona i jego pogrobowców nadawałyby się tylko dla niewolników. Takich, jak na przykład kosmiczny habitat prof. Gerarda O’Neilla, o którym pisze Brand w Co-Evolution Quarterly.

I ostatecznie trudno się dziwić temu, że odlotowcy wolą fantastykę naukową od pozostałych książek, włącznie z orientalnymi pismami poświęconymi istotom pozaziemskim oraz dziełami poetów-szamanów VI-VII obwodu, takich jak Crowley i Hesse.

Z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że dzięki narkotykom szóstego obwodu niektórzy ludzie uświadomili sobie metaprogramy zawiadujące naszą świadomością i postanowili przekraczać związane z nimi ograniczenia, jak np. „męski szowinizm” (ruch wyzwolenia kobiet), „szowinizm gatunkowy” (ekologia, badania Lilly’ego nad delfinami), „szowinizm gwiazdy typu G” (Carl Sagan), czy nawet „szowinizm tlenowy” (konferencja CETI). I jest już pewne, że narzucane nam tunele rzeczywistości, każące nam utożsamiać się z „białymi ziemianami z Ameryki” lub „czarnymi Kubankami”, nie są w stanie zamknąć w sobie potencjału naszej inteligencji.

Jak napisano w artykule dla magazynu Time z 26 listopada 1973 roku: „Według farmakologów w ciągu najbliższych lat zostaną wynalezione pigułki oraz elektrody czaszkowe wywołujące ekstazę u wszystkich mieszkańców Ziemi”. Histeria z lat sześćdziesiątych na punkcie trawy i kwasu stanowiła jedynie uwerturę dla masowego rozbudzenia piątego obwodu neurologicznego. Dr Nathan S. Kline zapowiada, że już niedługo pojawią się na świecie prawdziwe afrodyzjaki, substancje ułatwiające szybkie uczenie się, oraz leki modyfikujące nasze zachowania. Jeśli można uznać siedemnastowiecznych męczenników nauki (Bruna, Galileusza itp.) za prekursorów rewolucji technologii świata zewnętrznego, trzeba również uszanować wkład tych, którzy byli więzieni i bici przez policjantów w latach sześćdziesiątych XX wieku, ponieważ dzięki nim stała się możliwa rewolucja technologii świata wewnętrznego.

Serial Star Trek jest lepszym przewodnikiem po wyłaniającej się rzeczywistości niż jakikolwiek spis lektur z New York Review of Books. Występuje w nim inżynier Scotty, odpowiedzialny za podtrzymywanie funkcji życiowych i obronnych statku (obwód I), niezwykle sentymentalny dr McCoy (obwód II), kierujący się logiką oficer-naukowiec, Pan Spock (obwód III), a także raz paternalistyczny, raz romantyczny, kapitan Kirk (obwód IV). Wszyscy oni podróżują przez nasze przyszłe, neurologiczne dzieje, napotykając na swej drodze istoty z piątego, szóstego, siódmego i ósmego obwodu, przedstawione w dość obcesowy sposób.

Reasumując, omawiane przez nas poziomy świadomości i obwody neurologiczne stanowią biochemiczne wdruki powstające podczas ewolucji układu nerwowego. Im więcej wdruków, tym większy jest tunel rzeczywistości. Posługując się metaforą zaczerpniętą od sufich, osioł, którego ujeżdżamy, zmienia się wraz z każdym kolejnym wdrukiem. Metaprogramista uczy się coraz więcej i coraz bardziej uświadamia sobie mechanizmy sterujące funkcjonowaniem świadomości. Innymi słowy, poznając kolejne obwody neurologiczne stajemy się istotami świadomymi tego, co nas stwarza, a dzięki temu możemy przyspieszyć własny rozwój.

Leary nazywa ten stan inteligencją studiującą inteligencję i oznacza symbolem I².

Ludzie znajdujący się na niskim poziomie rozwoju, postrzegają wszystko przez pryzmat jednej inteligencji. Ludzie wyżej rozwinięci posługują się wieloma inteligencjami.

A czasoprzestrzeń przechodzi z trzech euklidesowych wymiarów w nie-euklidesową wielowymiarowość.

 

Share Button