Walerian Borowczyk ‚Co myślę patrząc na rozebraną Polkę’

W Warszawie trwa festiwal Waleriana Borowczyka (1923-2006). Trwa, ale jakby go nie było. Co prawda, wieści o pierwszej polskiej retrospektywie filmów Borowczyka, połączonej z wystawą jego dzieł w salach Centrum Sztruki Współczesnej pojawiały się tu i ówdzie w radiu i gazetach, niemniej zupełnie na marginesie medialnego mainstreamu. Może to i słusznie. Przynajmniej historia nie gra sobie na nosie. Borowczyk nigdy nie należał do pieszczochów popkultury. Polscy krytycy, jeśli w ogóle poświęcali mu uwagę, rezerwowali ją dla jego pierwszych, tworzonych razem z Janem Lenicą filmów animowanych, prekursorskich, przesiąkniętych duchem dadaizmu i surrealizmu, zresztą przez surrealistów, Andre Bretona i Maxa Ernsta, uwielbianych. Pozostała część dorobku Borowczyka była ich zdaniem pornografią, czy też, by brzmiało to mniej brutalnie, kinem erotycznym. Wyobraźnia Boro, jak lubili go nazywać francuscy surrealiści, była dla polskich krytyków zbyt otwarta. Mówiła wszystko. Za dużo. O wiele za dużo.

W umysłach bigotów jej zmysłowe piękno tworzyło melanż potworności i pornografii. Niemałą rolę odegrali tu jego koledzy po fachu, ‚wielcy polscy reżyserzy’ dostrzegający w Borowczyku niewygodnego konkurenta. Ponieważ od końca lat pięćdziesiątych Boro mieszkał we Francji, jego wpływy systematycznie malały w kraju. Pracę nad jednym filmem długometrażowym nakręconym w Polsce, ‚Dziejami grzechu’ wg Żeromskiego dał mu Stanisław Różewicz, uważający go za najzdolniejszego swego ucznia, przy którym Andrzej Wajda mial kompleksy, jednak pozostałe filmy Boro nakręcił we Francji. A były to filmy, niemal bez wyjątku, piekielnie mocne. Finezyjna, baśniowa ‚Bestia’, piękna, erotyczna i niebezpieczna jak sen rozebrany przez psychoanalityka. Niezwykle plastyczne ‚Opowieści niemoralne’, przywołujące obrazy Bunuela i Pasoliniego, lecz mieniące się bardziej nasyconymi kolorami (Borowczyk obsadził w nich m.in. córkę Pabla Picassa, dając jej rolę Erzabeth Bathory i nie powstrzymał się przed unurzeniem jej w krwi rozszarpanych bachantek). Ironiczna wobec polskiej tradycji romantycznej ‚Blanka’ (na podstawie ‚Mazepy’ Słowackiego). Czy wreszcie do cna antyklerykalny film ‚Za murami klasztoru’ oraz ‚Dziwny przypadek dr. Jekylla i pani Osbourne’, z genialnym, krwisto-orgiastycznym finałem, stanowiącym mistrzostwo montażu filmowego.

Twórczość Borowczyka stanowiła filmowy odpowiednik dzieł Georgesa Bataille’a, filozofa również mocno zmarginalizowanego w naszych czasach. Jej bogactwo opiera się jednak na szczegółach, post-duchampowskiej scenografii, trosce o wielowymiarowość dzieła. Widzom doszukującym się w filmach czystej narracji może wydawać się niezrozumiała. Dlatego czepiają się tego, co w niej najwyraźniejsze – erotyki.

Nie bez znaczenia Borowczyk nazwał swoją ostatnią książkę ‚Co myślę patrząc na rozebraną Polkę’. Dzieło to w dużej mierze stanowi konfrontację jego własnych myśli z gębą przyprawioną mu w jego rodzimym kraju, z którym kontakt przez ostatnich kilkadziesiąt lat swego życia utrzymywał jedynie dzięki lekturze polskiej prasy. Talentu literackiego bogini jednak odmówiła temu wybitnemu twórcy. Dlatego, kiedy pisał, sprawdzał się w paszkwilach. Dzieło, które trafi do polskich księgarń pod koniec stycznia stanowi właśnie paszkwil na ocenność polskiej krytyki. Borowczyk znęca się nad powierzchownością polskich krytyków, hipokryzją reżyserów. najchętniej pisząc jednak o samym sobie. Tytuł jego książki jest w gruncie rzeczy retoryczny. Borowczyk, patrząc na rozebraną Polkę, myśli o sobie. Megalomancję reżysera równoważy ponad czterysta stron przedstawiających fotografie z jego filmów. I już choćby z tej racji tę książkę mieć trzeba. Z braku innych punktów dojścia do twórczości Borowczyka, ‚Co myślę patrząc na rozebraną Polkę’ jest portalem otwierającym nas na świat doznań nieobecnych gdzie indziej w polskiej kinematografii.

Swoją drogą, wiele daje do myślenia fakt, że kraj chlubiący się ‚najlepszą’ szkołą filmową, swoich najwybitniejszych reżyserów –  Borowczyka, Lenicę, Skolimowskiego, Żuławskiego, Polańskiego – skazał na wygnanie.

Share Button